Nr 52 z 24 grudnia 2014

Spółka Niezależne Wydawnictwo Polskie sp. z o.o., będąca wydawcą tygodnika "Gazeta Polska" oraz portalu "Gazetapolska.pl", oświadcza, że w artykułach opublikowanych w dniu 19 marca 2014 r. na łamach "Gazety Polskiej" dopuściła się bezprawnego naruszenia dóbr osobistych p. Igora Chalupca, w związku z pełnieniem przez niego funkcji Prezesa Zarządu spółki RUCH S.A., godząc w jego cześć i dobre imię. W związku z tym przepraszamy p. Igora Chalupca za naruszenie jego dóbr osobistych przy pomocy rozpowszechnianych na jego temat nieprawdziwych informacji oraz ocen przekraczających granice uzasadnionej krytyki. Oświadczenie jest publikowane w wyniku zawartej ugody.
​Spółka Niezależne Wydawnictwo Polskie sp. z o.o., będąca wydawcą tygodnika "Gazeta Polska" oraz portalu "Gazetapolska.pl", oświadcza, że w artykułach opublikowanych w dniu 19 marca 2014 r. na łamach "Gazety Polskiej" popełniła względem spółki RUCH S.A. czyny nieuczciwej konkurencji polegające na publicznym rozpowszechnianiu nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd informacji na temat RUCH S.A. oraz bezprawnym nawoływaniu do bojkotu tej spółki. Niezależne Wydawnictwo Polskie sp. z o.o. bezprawnie naruszyła również dobra osobiste RUCH S.A., godząc w dobre imię i renomę tej Spółki. W związku z tym przepraszamy RUCH S.A. za wszystkie wymienione naruszenia. Oświadczenie jest publikowane w wyniku zawartej ugody.
Maciej Pawlak
Po niemal roku funkcjonowania rządowego programu Mieszkanie dla Młodych – obejmującego dopłaty do mieszkań kupowanych przez młode osoby – okazało się, że wykorzystano jedynie ok. 1/3 kwoty przewidzianej na ten cel w budżecie na rok bieżący. Większość osób, które skorzystały z MdM, to tzw. single z największych miast i ich przedmieść Płynie z tego wniosek, że pomoc państwa jest skierowana przede wszystkim do osób młodych i zamożnych, a także do firm deweloperskich, ponieważ tylko mieszkania przez nie budowane objęte zostały programem. Trudno wykluczyć, że taki kształt programu mógł powstać bez udziału obecnego ministra administracji i cyfryzacji Andrzeja Halickiego, wcześniej przez wiele lat zaangażowanego w działalność największej organizacji lobbystycznej deweloperów: Polskiego...
Piotr Ferenc-Chudy
Z urodzonym w 1951 roku na emigracji w Londynie Janem Żylińskim, biznesmenem i fundatorem pomnika Chwały Kawalerii Polskiej w Kałuszynie,  „Złotego ułana”,  inicjatorem i sponsorem wielu przedsięwzięć kulturalnych i patriotycznych, rozmawia Piotr Ferenc-Chudy Dzisiaj jest Pan biznesmenem dużego formatu. Co zadecydowało w przeszłości o tym, że postanowił Pan studiować historię? I w jakiej szkole? Przecież to humanistyczny kierunek i – powiedzmy otwarcie – dający małe perspektywy na zrobienie dużych pieniędzy… Dlatego po pierwszym roku studiów opuściłem uczelnię. Była to London School of Economics. To zdaje się ta sama szkoła, której absolwentem jest m.in. Mick Jagger. Tak, rzeczywiście, przy czym Jagger uczył się zasadniczego kierunku tej uczelni. Studiował ekonomię...
Katarzyna Gójska-Hejke
Przesłuchanie prezydenta Bronisława Komorowskiego pokazało czarno na białym, pod jak niewyobrażalną medialną ochroną jest urzędująca głowa państwa. Bezprecedensowe zeznania nie były transmitowane, w serwisach pojawiły się z kilkugodzinnym poślizgiem i to jako niewart głębszej uwagi temat poboczny. Za to obrodziło budzącymi emocje wydarzeniami zastępczymi – sprawę świadka Komorowskiego zastąpiła sałatka poseł Krystyny Pawłowicz. By przykuć uwagę gawiedzi, uczyniono z niej kluczową kwestię dla przyszłości państwa. Zachowanie utrwalaczy władzy powinno być sygnałem dla sztabu Andrzeja Dudy, bo relacjonowanie kampanii wyborczej będzie przebiegało dokładnie wedle tego schematu: wszelkie niekorzystne informacje dla urzędującego prezydenta będą jednomyślnie pomijane przez większość mediów....
Jan Pospieszalski
Na naszych oczach coś, co było zaledwie gestem zadośćuczynienia tradycji, nabiera realnego kształtu. Uchodźcy z Donbasu, nasi Rodacy, znaleźli schronienie i gościnę w kilku polskich domach. Gdy ks. Leszek Kryża z Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie ogłosił apel w telewizji Trwam, natychmiast zgłosili się chętni, oferując mieszkanie, opiekę, wikt i opierunek. Dodatkowy talerz na wigilijnym stole i czekające na niespodziewanego gościa puste miejsce przestały być zwykłym symbolem. Paradoksalnie, zapraszający to ludzie żyjący raczej skromnie. Wśród nich nie ma osób specjalnie zamożnych. Choć na razie to tylko kilka rodzin, kropla w morzu potrzeb, ale należy wierzyć, że siła chrześcijańskiego świadectwa potrafi być zaraźliwa. Właśnie w Boże Narodzenie, najbardziej rodzinne święta,...
Ryszard Czarnecki
Piszę w okresie świątecznym, ale niestety o czymś, co trudno uznać za prezent. Przynajmniej nie dla nas, Polaków. Jeśli już – to dla zupełnie innej nacji Mam przed sobą książkę „Wysiedlenia, wypędzenia i ucieczki 1939–1959. Atlas ziem Polski. Polacy, Żydzi, Niemcy, Ukraińcy”. Pozycja ukazała się nakładem wydawnictwa Demart, liczy 240 stron i – uwaga, to bardzo ważne w kontekście tego artykułu – została dofinansowana przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (chodzi o walkę i męczeństwo Narodu Polskiego, choć jakoś dziwie zniknęło to z nazwy instytucji). W tejże książce na stronach 70–71 mowa jest o: „Obozach przejściowych dla ludności Warszawy – wypędzonej po  Powstaniu Warszawskim (1944)”. Tak, to nie pomyłka! Dwie strony na 240! Czyli mniej więcej 0,8 proc....
Robert Tekieli
W Europie obowiązuje rzadko wysławiana umowa. Niemcom, Francuzom, Anglikom czy Włochom wolno w Brukseli reprezentować swoje narodowe interesy. Nam nie W ciągu mojego życia były dwa okresy, kiedy czułem, że wyższe wartości istnieją. Pierwszy, w latach 1980–1981 trwał szesnaście miesięcy, drugi, po śmierci polskiego prezydenta i 95 osób mu towarzyszących – kilka dni. To pierwsze doświadczenie nazywane jest czasami Karnawałem Solidarności. I ta nazwa czegoś rzeczywistego dotyka. Po latach peerelowskiego postu – karnawał; nagle ludzie zaczęli się na ulicach do siebie uśmiechać. Znad Polski usunięta została jakaś niewidzialna zasłona, depresyjna szmata, można było łatwiej oddychać. Inaczej brzmiały wtedy takie słowa jak naród czy wspólnota. Potem złamano kark nadziei. Dopiero dziś potrafię...
Tomasz Terlikowski
Platforma Obywatelska już nawet nie udaje, że zależy jej na wolnych mediach. Ona chce bronić policji, która zamyka dziennikarzy. I choć w sumie to nie dziwi, to zaskakuje, że jest to robione aż tak otwarcie Komisja Kultury i Środków Społecznego Przekazu byłaby dość zabawna, gdyby nie to, że odbyła się naprawdę. Rzecznik prasowy policji opowiadał w jej trakcie, że rozwiązaniem sprawy zatrzymania dziennikarzy przez policję będzie przebranie nas w kamizelki (a dlaczego nie w kombinezony?), oddzielenie od niebezpiecznych manifestantów i skłonienie do przebywania w towarzystwie rzecznika na „wyspie dziennikarskiej”. A gdy zwracałem uwagę, że zagrożeniem dla dziennikarzy była policja, a nie manifestanci, usłyszałem, że to atak na biedaków. Potem jeszcze dowiedziałem się, że obraziłem...
5 lutego 1946 r. do Parczewa w województwie lubelskim wtargnęli partyzanci z oddziału WiN Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” i na kilka godzin opanowali prawie całe miasteczko. W trakcie akcji rozstrzelano trzech Żydów z komunistycznej bojówki tzw. Ochrony Miasta, a w obronie posterunku MO zginął polski milicjant. Wydarzenie to szybko zyskało miano jednego z najgłośniejszych antysemickich „pogromów” w Polsce, dokonanego przez „bandytów” z antykomunistycznego podziemia Mit o pogromie, stworzony przez środowiska żydowskie, został skwapliwie podchwycony przez historiografię PRL, której szczególnie zależało na wykreowaniu czarnej legendy dowodzącego akcją „Jastrzębia” i jego brata Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”. W III Rzeczypospolitej mit ten był nadal...
Sylwia Krasnodębska
Gdybym nie miał swojego Anioła, bandyci pociągnęliby za spust. Albo byśmy utonęli na Orinoko. Zaplanowałem zrobienie czegoś, co jest awykonalne. Znawcy tematu ostrzegali mnie: w dziewicze rejony Orinoko się nie wpływa! – ze Stefanem Czernieckim rozmawia Sylwia Krasnodębska Skąd się wziął pomysł wyjazdu do Wenezueli? Do zakazanych terenów Amazonii? Czytając Pana książkę „Czekając na Duida. Śladem szeptu amazońskiego potoku”, można dojść do wniosku, że zdecydował się Pan na podróż tylko dlatego, że wszyscy uznali, iż jest niemożliwa. Od czasów Chaveza biały człowiek nie popłynął w górną część Orinoko. Chciał Pan zrobić wszystkim sceptykom na przekór? To też (śmiech). Chciałem dotrzeć tam, gdzie nikogo nie było. Już jako dziecko o tym marzyłem. Po co? Rozumiem, że dla dobra wywiadu...
Marcin Wolski
Najwyższy szczyt Afryki (5895 m n.p.m.) zobaczyć niełatwo, mimo że monumentalnie góruje nad płaską okolicą. Nawet jeśli turysta wespnie się na jego wierzchołek, co oznacza parodniową wspinaczkę jednym z czterech szlaków, nie ma gwarancji rozległego widoku, nagminnego na licznych pocztówkach. Podczas dużej i małej pory deszczowej (trwa obecnie) przeważnie przesłaniają go chmury. Tymczasem… Należę do szczęśliwców, którzy jadąc po kenijskiej stronie, mieli szczęście, bo  jak za pociągnięciem zamka błyskawicznego na pół godziny rozstąpiły się chmury i moim oczom ukazał się on – szczyt Kilimandżaro. Mogłem poświęcić się emocjonującej sesji fotograficznej – ośnieżony szczyt solo, w całości, w detalach, ze słoniem na tle, ze strusiem, z hipopotamem, z zebrami. Ustrzelić lamparta Moje...
Marcin Wolski
Czy bez tej walki bylibyśmy tu, gdzie jesteśmy, a nawet jeśli byśmy byli, to jacy? W ciągu ostatnich paru lat wyrósł nam Andrzej Nowak na wielkiego pisarza-historiozofa. Uniósł się ponad zwykłą działalność znakomitego przecież historyka, a zarazem dzięki warsztatowi i erudycji uniknął niebezpieczeństw zaszufladkowania jako doraźnego publicysty. Stając w długim szeregu poprzedników, Włodkowiców, Leszczyńskich, Konarskich, Stasziców – z owego, jak pisze, „plemienia Kadłubka”, przedstawia alternatywę, która choć stawała przed Polską nieraz, nie jest alternatywą mniejszego zła czy większego dobra. Wybór „uległość czy niepodległość” (jak brzmi tytuł omawianego dzieła) to dylemat Polaków, który można przedstawiać prosto – być albo nie być. W tym miejscu Europy państwo duże – nie jakaś...
Maciej Parowski
Obwieszony nominacjami i nagrodami, dobrze grany film o świętym Vincencie (tak brzmi tytuł w oryginale), przychodzi w dobrym okresie. Jest Wigilia, zwierzęta gadają ludzkim głosem, to i człowiek powinien się starać. W „Mów mi Vincent” dar otwarcia i cudownej komunikacji dotyka gbura, pijaka, hazardzistę i wietnamskiego weterana w jednym (świetny Murray). Znajdzie on wspólny język z zabieganą samotną matką z sąsiedztwa (McCarthy), a zwłaszcza jej synem Oliverem (Lieberher). Jest tu zresztą tych partnerów do wzajemnego oswojenia i potem rozmowy dużo więcej. Oto tajemnicza dama nocy (Watts), rosyjska tancerka i prostytutka, która nawiedza Vincenta i urodzi mu córkę. Oto agresywny i nieznośny kolega Olivera z klasy (Barosso) z katolickiej szkoły prowadzonej przez nawiedzonego księdza (O’...
Filip Rdesiński
PŁYTA \ Czarny Mesjasz D’Angelo wraz z formacją The Vanguard nagrał po 14 latach przerwy swoją kolejną płytę studyjną. Krążek nazywa się „Black Messiah” i jest kontynuacją kultowej produkcji „Voodoo”. Już dziś można zakupić go w internecie. Na nośniku CD ukaże się 13 stycznia, a na winylu 10 lutego. Płyta zawiera 12 utworów, a promuje ją nowa wersja znanego hitu wokalisty „Realy Love”. TEATR \ Kolacja dla głupca Miłośnicy teatru w Radomiu mają niepowtarzalną okazję spędzić sylwestra, Nowy Rok lub pierwsze dni karnawału, dobrze się bawiąc na sztuce Francisa Vebera „Kolacja dla głupca”. Ta niezwykle zabawna i zaskakująca momentami opowieść w przekładzie Barbary Grzegorzewskiej wystawiona zostanie w Teatrze Powszechnym w Radomiu 31 grudnia oraz 1, 2, 3 i 4 stycznia o g. 18....
Filip Rdesiński
W obliczu zwycięstwa polityki historycznej Lecha Kaczyńskiego, uznania przez młode pokolenie Żołnierzy Wyklętych za bohaterów, a demiurgów Polski Ludowej za zdrajców, „Gazeta Wyborcza” próbuje ratować swoją wizję świata, posuwając się do karkołomnej ekwilibrystyki W jednym z ostatnich wydań weekendowej „Gazety Wyborczej” pojawił się tekst Marty Pawłowskiej „Muzyczni patrioci – żyjemy w kraju, w którym niektórzy próbują historię zohydzić i na nią napluć”. Już sam tytuł jest intrygujący, bo można pomyśleć, że organ z ul. Czerskiej posuwa się do samokrytyki, ale we wstępie odkrywamy, że autorce chodzi o twórców „prawicowej muzyki”. Zdaniem pani Marty, owi twórcy „używają historii jako argumentu siły”, „zachęcają do aktów agresji, zieją ksenofobią”. Nie znajdziemy oczywiście w tym tekście...
Gdy kilka lat temu polskie służby specjalne zaczynały współpracę z FSB, mówiono o wspólnych działaniach ochronnych przed terrorystami. Brzmiało to naiwnie, ale dla tych spośród szefów, którzy nie rozumieją albo nie doceniają rosyjskiego systemu pracy wywiadowczej, było to wystarczające. Współpraca z FSB jest kontynuowana, pomimo jednoznacznych danych, że nie jest to służba zajmująca się tylko terroryzmem Rosyjskim prowokacjom z wykorzystaniem łodzi podwodnych, samolotów, rozmieszczania broni rakietowej, manewrów przy polskiej granicy towarzyszy usypiająca fala oświadczeń polskich czynników rządowych twierdzących, że jesteśmy przygotowani, a nawet... kupiliśmy już rakiety do F-16. W rosyjską strategię straszenia Zachodu włączyła się FSB (rosyjska służba specjalna), która ujawniła w...
Z każdego spotkania z Lechem Kaczyńskim wychodziłem, jakbym się spotkał z bohaterem „Czasu apokalipsy”. Tak go sobie tłumaczyłem na mój prywatny użytek Bohaterowie Conrada należą do innej epoki niż ta, w której przyszło im żyć, ale oni sami w ogóle nie mają świadomości tego, najdelikatniej mówiąc, niedopasowania. Dowiedzą się o tym, kiedy jest już za późno, a kryzys podda ich próbie, przed którą zamiast uciec – bo taka jest norma nowych czasów – oni stawią jej czoło. Taki był najprawdziwszy Życie to wydobywanie z nas czegoś niezwykłego, ale tylko nieliczni, wyjątkowi, mogą tego doświadczyć i zaraz płacą za to bardzo wysoką, a czasami ostateczną cenę. To podstawowy mechanizm budujący napięcie w prozie Conrada. Czasami konstrukcja kulturowego niedopasowania jest kilkupiętrowa....
Bohdan Urbankowski
23 grudnia 1981 r. Ronald Reagan wygłosił telewizyjne przemówienie, w którym poprosił Amerykanów, aby zapalili świece w geście życzenia wolności dla Polski. „Od tysiąca lat w Polsce, kraju ludzi głębokiej wiary, świętowano Boże Narodzenie. Te święta nie przyniosą jednak radości dzielnym ludziom w Polsce. Zostali oni zdradzeni przez własny rząd”. Po tych słowach prezydent USA zapalił świecę i postawił ją w oknie swojej jadalni „WIGILIA ’81” To nie krew na śniegu tak płonie – Noc jak usta oniemiałe w krzyku. Ponad miastem krążą czerwone – krwawe, krwawe gwiazdy koksowników.   Za oknami chrzęści krok patrolu. Strach jak knebel rośnie nam w gardłach. I brak siły, aby wyjść z domu, Brak odwagi by mówić o zmarłych. Niech tak leżą w sinych świateł błyskach, Całunami...
Tomasz Łysiak
Zygmunt Sroczyński, ambasador RP w Kujbyszewie w latach 1941–1943, ofiarował kiedyś Instytutowi im. J. Piłsudskiego w Nowym Jorku niezwykły dar. Była to papierowa teczka z pięknie ozdobioną okładką, którą wykonali Polacy zesłani w okolice Archangielska. Czyjaś ręka namalowała polską wieś, ludzi idących przez śniegowe zaspy do roziskrzonego kościółka i napis: „Z życzeniami świątecznymi”. Oprócz tego w każdym rogu teczki widniał orzełek na czerwonym tle, a całość związana była bordowymi sznureczkami W środku były różne papiery  i dokumenty, a między nimi znalazła się również świąteczna karta z wyrysowanym Jezuskiem i klęczącymi aniołkami. I znów pojawiają się biało-czerwone litery „Wesołych Świąt” oraz pieczołowicie przyklejone zasuszone, syberyjskie kwiatki. Ale największe wrażenie...

Pages