Tadeusz Święchowicz

Tadeusz Święchowicz
Wszyscy byli w szoku i czas katastrofy wydawał się bez znaczenia. A jednak pierwszy kwadrans po katastrofie jest najważniejszy. Ten czas może decydować o życiu i śmierci wielu osób. W Smoleńsku ten krytyczny kwadrans zniknął i do dziś go nie odnaleziono. Moment katastrofy ma ogromne znaczenie, bo od tej chwili nie było już dwóch stron w tych wydarzeniach. Nie było polskich pilotów, którzy rzekomo popełniali seryjnie błędy, nie było polskiego generała, który rzekomo wymagał od podwładnych niemożliwego, nie było polskiego prezydenta, który rzekomo wywierał presję na załogę i pchnął ją do desperackiej próby lądowania. Za to, co działo się tuż po katastrofie, Polacy nie ponoszą już odpowiedzialności. Od tego momentu pozostali na placu tylko gospodarze, czyli oficerowie rosyjskich Sił...
Tadeusz Święchowicz
Najpierw pomigał wrogiej maszynie światłami, ale ponieważ leciał z tyłu, więc załoga boeinga go nie dostrzegła. Potem oddał trzy salwy ostrzegawcze z działka pokładowego. W sumie wystrzelił 520 pocisków. Maszyna nie zareagowała, prawdopodobnie załoga też nic nie zauważyła, bo miał tylko zwykłą amunicję, a nie pociski smugowe, które byłyby lepiej widoczne na tle nocnego nieba. Major nie próbował nawiązać kontaktu przez radio, bo był przekonany, że oni nie znają rosyjskiego, tak jak on nie znał angielskiego, więc możliwości porozumienia nie było. Największym problemem stawał się czas. Ścigany samolot przeleciał już nad Sachalinem i zmierzał w kierunku wód międzynarodowych. Majorowi kończyło się paliwo. W ostatniej chwili dostał zgodę na zestrzelenie. Odpalił w kierunku intruza dwie...
Tadeusz Święchowicz
Największym problemem stawał się czas. Ścigany samolot przeleciał już nad Sachalinem i zmierzał w kierunku wód międzynarodowych. Majorowi kończyło się paliwo. W ostatniej chwili dostał zgodę na zestrzelenie. Odpalił w kierunku intruza dwie rakiety; jedną naprowadzaną radarowo, drugą termicznie. Trafiła tylko pierwsza, ale to wystarczyło, aby potężny odrzutowiec uległ dekompresji. Piloci stracili kontrolę nad maszyną, która weszła w korkociąg i runęła do morza. Samolot był w momencie trafienia niewiele ponad 20 s od neutralnego terytorium. Gdyby tam dotarł, 269 osób znajdujących się na jego pokładzie by ocalało. Dowódca koreańskiego boeinga był doświadczonym pilotem. W powietrzu spędził ponad 10 i pół tysiąca godzin. Latał od dziewiętnastu lat. Popełnił prawdopodobnie błąd przy...
Tadeusz Święchowicz
Trzy pytania do premiera Po pierwsze, dlaczego premier zdecydował w sprawie katastrofy działać wbrew prawu? Jak wiadomo, obowiązuje polsko-rosyjskie porozumienie zawarte między resortami obrony obu krajów w 1993 r. dotyczące lotów samolotów wojskowych i wyjaśniania ich katastrof. Mimo to premier zgodził się na badanie tego wypadku wojskowej maszyny na innej podstawie prawnej, tj. konwencji dotyczącej wyłącznie lotnictwa cywilnego. Szef rządu postąpił więc tak, jakby po wybuchu strajku na kolei postanowił rozwiązać spór na bazie Karty Nauczyciela. Po drugie, dlaczego premier zrezygnował z prawa przysługującego Polsce? Obowiązujące między Polską a Rosją porozumienie dotyczące samolotów wojskowych stwierdza, że wyjaśnienie incydentów lotniczych, awarii i katastrof spowodowanych przez...

Pages