Łupkowa obstrukcja przeciw Polsce

Gdy w Ameryce trwa wielki boom łupkowy, w Polsce panują na tym polu zastój i bałagan. Wbrew deklaracjom rządu, nie widać postępu ani w zakresie tworzenia prawa, ani w działaniach wspierających poszukiwania gazu łupkowego. Premier Donald Tusk nie realizuje nawet własnych decyzji w tym obszarze. Te zaniechania godzą w polską rację stanu i służą interesom rosyjskiego Gazpromu

Gdy surowce ze złóż łupkowych odgrywają coraz większą rolę w światowej energetyce, firmy poszukiwawcze wycofują się z Polski, która być może ma największe zasoby tego gazu w Europie. Jak to możliwe? Po części odpowiedź daje druzgocący dla rządu raport Najwyższej Izby Kontroli, który potwierdza fatalny stan naszych poszukiwań złóż niekonwencjonalnych. Nie dość że nie robimy w tej dziedzinie postępów, to wręcz cofamy się, o czym świadczą spadające tempo prac i liczba koncesji.

Pełnomocnik, którego nie ma
Po ostatnich wyborach premier Donald Tusk zapowiadał wielką łupkową ofensywę, a jej głównodowodzącym miał być specjalny pełnomocnik rządu do spraw rozwoju wydobywania węglowodorów. Rozporządzenie o jego powołaniu premier podpisał 22 czerwca 2012 r. Wszystkim się wówczas wydawało, że sprawa jest prosta, bo chodzi o umożliwienie skutecznego kierowania działaniami władz w sferze łupków Głównemu Geologowi Kraju Piotrowi Woźniakowi. Jednak okazało się, że inni ministrowie mają zastrzeżenia do wzmacniania jego pozycji. Już po czterech miesiącach na pytanie o pełnomocnika premier odpowiedział, że nikt taki nie jest mu potrzebny. Skąd ta zmiana? Premier uznał ponoć, że wobec ostrych sporów w rządzie powołanie pełnomocnika jest niecelowe. „Dlatego stanęło na tym, że politykę państwa w sprawie gazu łupkowego będzie koordynował jak dotychczas szef kancelarii premiera Tomasz Arabski” – wyjaśnił „Polityce” rok temu jeden z działaczy PO. Niedługo potem Arabski uciekł do Hiszpanii jako ambasador, a o sprawie pełnomocnika słuch zaginął, mimo że...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: