Strażnik pamięci

Godzina z synem

Wszystko zaczęło się 70 lat wcześniej. Jego ojciec był zwykłym nauczycielem z prowincjonalnego miasteczka Żabno, niedaleko Tarnowa. Tutaj ojciec chodził do szkoły powszechnej, potem uczył gimnastyki, sztuki i techniki. Założył Drużynę Harcerską im. Tadeusza Kościuszki. Po Szkole Podoficerów Rezerwy Piechoty został podporucznikiem. W Żabnie poznał swoją żonę, Janinę. W przededniu wojny urodził im się syn.

30 sierpnia 1939 r. otrzymał alarmową kartę mobilizacyjną. Przydzielono go do 6. Dywizji Piechoty i przerzucono na polsko-niemieckie pogranicze w rejon Pszczyny. Potem uczestniczył też w walkach z Niemcami w rejonie Puszczy Solskiej i pod Tomaszowem Lubelskim. Po 20 września trafił do niewoli sowieckiej. Osadzono go w obozie w Kozielsku, skąd wysyłał ostatnie listy do rodziny. Po siedmiu miesiącach wywieziono go w nieznane, zapewne XII transportem liczącym 885 osób. Oczekująca powrotu męża Janina Seweryn zwróciła się potem o pomoc w znalezieniu go do Czerwonego Krzyża. Otrzymała lakoniczną odpowiedź: „Wywieziony 16 IV 1940”.

Dopiero później wyszło na jaw, że NKWD rozstrzelało blisko 22 tys. obywateli polskich, głównie oficerów wojska i policji, których uznano za „wrogów władzy sowieckiej”. Zbrodni dokonano na mocy decyzji najwyższych władz Związku, zawartej w tajnej uchwale Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca 1940 r. Zwłoki nauczyciela z Żabna wraz z tysiącami innych pomordowanych oprawcy zasypali ziemią, licząc, że las pochłonie ślady zbrodni, a świat zapomni. Byli jednak tacy, którzy pamiętali. Wśród nich był syn podporucznika Seweryna.

Droga do wolności

Życie Wojciecha rozpięte było między dwiema tragicznymi datami. Urodził się, gdy wybuchła najkrwawsza wojna w dziejach, zginął w największej katastrofie lotniczej w historii Polski. Jego pasją była rzeźba. Ukończył krakowską Akademię Sztuk Pięknych. W 1976 r. wyjechał do Chicago, by tam zrealizować „...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: