Przemysław Dakowicz

Im dłużej trwa system, tym mocniejsza sieć powiązań, tym więcej podmiotów zainteresowanych jego kontynuacją, bo krach systemu oznacza ich własną katastrofę. Im bardziej oczywista wydaje się potrzeba zmiany, tym większa liczba protestujących przeciw niej. To jest przyczyna trwania struktur postkomunistycznych po 1989 r. 7 października 2012 r. Prawdę o Smoleńsku już pierwszego dnia przykryto piarową zasłoną. Słowa minister zdrowia o idealnej współpracy polskich i rosyjskich lekarzy były zwyczajnym, cynicznym kłamstwem. Chyba że wynikały z niewiedzy – ale to wcale nie byłoby pocieszające. Dzisiaj pojawił się wywiad z lekarzem uczestniczącym w identyfikacjach. Na razie fragmenty, całość jutro we „Wprost”. Z jego słów wynika, że nic nie działało w Moskwie tak jak powinno, że nasi...
Im dłużej trwa system, tym mocniejsza sieć powiązań, tym więcej podmiotów zainteresowanych jego kontynuacją, bo krach systemu oznacza ich własną katastrofę. Im bardziej oczywista wydaje się potrzeba zmiany, tym większa liczba protestujących przeciw niej. To jest przyczyna trwania struktur postkomunistycznych po 1989 r. 7 października 2012 r. Prawdę o Smoleńsku już pierwszego dnia przykryto piarową zasłoną. Słowa minister zdrowia o idealnej współpracy polskich i rosyjskich lekarzy były zwyczajnym, cynicznym kłamstwem. Chyba że wynikały z niewiedzy – ale to wcale nie byłoby pocieszające. Dzisiaj pojawił się wywiad z lekarzem uczestniczącym w identyfikacjach. Na razie fragmenty, całość jutro we „Wprost”. Z jego słów wynika, że nic nie działało w Moskwie tak jak powinno, że nasi...
Wprowadziliśmy się do naszego dawnego domu, lecz nie poznaliśmy go. Wcześniej spaliśmy na ulicy. W 1989 roku ci, którzy przed czterdziestoleciem kazali nam się wynosić, by zająć nasze miejsce, postanowili zwolnić część pomieszczeń  Zastaliśmy w nich nie nasze meble, na nie naszych półkach nie nasze przedmioty, w nie naszych szafach nie naszą odzież. Nie mieliśmy nic. Przyzwyczailiśmy się używać tego, co tamci pozostawili po sobie. Próbowaliśmy od nowa ułożyć nasze sprawy – zgodnie z przekazem ojców, pamiętających czasy wolności. Polubiliśmy nasze dwa pokoje z kuchnią. Na ścianach zawiesiliśmy nieliczne fotografie sprzed apokalipsy. Czasem chwytaliśmy za klamkę drzwi we wnęce jednego z pokoi. Domyślaliśmy się, że prowadzą one do dalszych pomieszczeń. Były jednak na głucho zawarte....
Wprowadziliśmy się do naszego dawnego domu, lecz nie poznaliśmy go. Wcześniej spaliśmy na ulicy. W 1989 roku ci, którzy przed czterdziestoleciem kazali nam się wynosić, by zająć nasze miejsce, postanowili zwolnić część pomieszczeń Zastaliśmy w nich nie nasze meble, na nie naszych półkach nie nasze przedmioty, w nie naszych szafach nie naszą odzież. Nie mieliśmy nic. Przyzwyczailiśmy się używać tego, co tamci pozostawili po sobie. Próbowaliśmy od nowa ułożyć nasze sprawy – zgodnie z przekazem ojców, pamiętających czasy wolności. Polubiliśmy nasze dwa pokoje z kuchnią. Na ścianach zawiesiliśmy nieliczne fotografie sprzed apokalipsy. Czasem chwytaliśmy za klamkę drzwi we wnęce jednego z pokoi. Domyślaliśmy się, że prowadzą one do dalszych pomieszczeń. Były jednak na głucho zawarte....
Za sprawą Smoleńska przepadłe pokolenia, których głos był dotąd skutecznie zagłuszany, zyskały do nas dostęp, jakby otworzyła się zamknięta na głucho brama do przeszłości. Przez Polskę idzie przeciąg Węzłowe punkty w życiu narodu nie zawsze bywają rozpoznawane od razu. Zdarza się, że dopiero po czasie pewne sekwencje wydarzeń zostają uznane za istotne i konstytuujące wspólnotę. We właściwej ocenie czynów i osób na ogół przeszkadza zbytnia bliskość czasowa – to  dystans jest ojcem proporcji i miar. Konfederacja barska, na przykład, dziś uważana za pierwszy niepodległościowy zryw Polaków, objawiła swój wspólnototwórczy potencjał symboliczny dopiero w XIX stuleciu, kiedy najwięksi twórcy romantyczni – Mickiewicz, Słowacki, Rzewuski – podjęli trud  utrwalenia konfederackiej...