Piękna jak we śnie

Wprowadziliśmy się do naszego dawnego domu, lecz nie poznaliśmy go. Wcześniej spaliśmy na ulicy. W 1989 roku ci, którzy przed czterdziestoleciem kazali nam się wynosić, by zająć nasze miejsce, postanowili zwolnić część pomieszczeń 

Zastaliśmy w nich nie nasze meble, na nie naszych półkach nie nasze przedmioty, w nie naszych szafach nie naszą odzież. Nie mieliśmy nic. Przyzwyczailiśmy się używać tego, co tamci pozostawili po sobie. Próbowaliśmy od nowa ułożyć nasze sprawy – zgodnie z przekazem ojców, pamiętających czasy wolności. Polubiliśmy nasze dwa pokoje z kuchnią. Na ścianach zawiesiliśmy nieliczne fotografie sprzed apokalipsy. Czasem chwytaliśmy za klamkę drzwi we wnęce jednego z pokoi. Domyślaliśmy się, że prowadzą one do dalszych pomieszczeń. Były jednak na głucho zawarte. Przykładaliśmy do nich ucho, kołataliśmy. Odpowiadała nam głucha cisza, jakby nasi współlokatorzy spali lub wyprowadzili się na zawsze. Czasem zapodział się widelec lub talerz, z chlebaka znikał chleb. Nie przywiązywaliśmy do tego wagi. Zresztą, przywykliśmy do dzielenia się – ulica wiele nas nauczyła. Niekiedy odnosiliśmy wrażenie, że ktoś szperał w naszych rzeczach. W szufladach zastawaliśmy nieporządek. Zrzucaliśmy to na karb manii prześladowczej i nerwicy natręctw, których – jak nas przekonywano i przekonano – nabawiliśmy się w przeszłości. Pewnego dnia drzwi w ścianie otwarły się. Weszli. I powiedzieli: my tu mieszkamy, to nasz dom.

Meblowanie przestrzeni symbolicznej
Jak każde społeczeństwo, żyjemy w określonej przestrzeni symbolicznej. Składa się na nią wszystko, co zdoła się przedostać do zbiorowej świadomości i na stałe się w niej osadzi, a także to, co nieuświadomione, ale tkwiące u podstaw naszego myślenia o świecie, warunkujące nasze wybory, wpływające na dokonywane przez nas oceny. 
Polska przestrzeń symboliczna po komunizmie jest przestrzenią chaosu – mieszają się w niej obrazy, narracje, diagnozy. Przypomina salony Gonzala...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: