Tusk próbował ale się przestraszył

Propozycje Ministerstwa Kultury, opracowane razem z KRRiTV, zmierzały do zastosowania unijnej zasady neutralności technologicznej. Zakłada ona konieczność takich samych regulacji dla dostawców usług audiowizualnych, niezależnie od technologii, w jakiej są produkowane. O ile jednak w przypadku telewizji czy radia dość łatwo określić rodzaj takiej usługi i stopień jej komercyjności, o tyle nadawcom z sieci trudno udowodnić, że nie są „dostawcami usług audiowizualnych”. Dzisiejsze strony WWW nie istnieją bez elementów graficznych, ruchomych obrazków czy filmów wideo. Nowelizacja dawała szczególne i – dodajmy – niebezpiecznie brzmiące prawa KRRiTV. Rada miała rejestrować nadawców internetowych lub według niejasnych kryteriów odmawiać ich rejestracji. Mogła karać uchylających się od rejestracji – według projektu rządowego, kwotami do 10 proc. rocznych przychodów! I choć przedstawiciele Rady oficjalnie przekonują, że nie będą interesowali się np. działalnością blogów, jedyną gwarancją jest
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze