Kto obroni nasze niebo?

Pomimo rozpoczęcia budowy nowej amerykańskiej bazy dla pocisków tzw. tarczy antyrakietowej środkowoeuropejskie niebo nadal pozostaje najsłabiej bronionym terytorium państw NATO

Rozpoczęta niedawno budowa amerykańskiej bazy Systemu Obrony Antybalistycznej w rumuńskim Devesel odbiła się szerokim echem w świecie. Powstanie tak nowoczesnej instalacji w naszej części Europy wydaje się niwelować podział na starych i nowych członków NATO. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona. Według zestawienia Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia już za kilka lat terytorium NATO w naszym regionie (ponad pół miliona km kw.) może bronić zaledwie 40–56 samolotów bojowych. Wynika to z wycofywania ze służby wysłużonych myśliwców, przy jednoczesnym braku decyzji co do zakupu nowych maszyn przez Czechy, Słowację, Węgry, Rumunię i Bułgarię. Co gorsza, decyzje podejmowane przez te kraje w ostatnim półroczu wskazują, że taki stan może potrwać aż do początku kolejnej dekady.
Nieco lepiej prezentuje się na tym tle Polska. Dysponujemy 48 wielozadaniowymi samolotami bojowymi F16 w wersji C/D. Ale już np. Litwa, Łotwa i Estonia nie posiadają lotnictwa bojowego, a ich terytoria są bronione przez innych członków Sojuszu w sposób rotacyjny. Warto mieć przed oczyma te dane, gdy zadajemy sobie pytanie, czy NATO będzie nas w stanie obronić, nawet w ramach konfliktu militarnego o ograniczonych rozmiarach.

Bez sprecyzowanego wroga
Dlaczego nasz region dysponuje tak mizernym uzbrojeniem lotniczym?
Jak przekonuje Witold Waszczykowski – były negocjator polsko-amerykańskiej umowy ws. instalacji tarczy antyrakietowej, obecnie zaś ekspert Instytutu Sobieskiego i poseł PiS – zakup samolotów bojowych to cały złożony proces, w którym niezwykle istotną rolę odgrywa doktryna obronna, którą samoloty mają realizować. Kupujący musi mieć pewność co do celu, w jakim kupuje samoloty, ale także szkoli pilotów, zamawia usługi serwisowe itp...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: