Ukraina - Rubikon reżimu Janukowycza

Bo przeszkadzała

27 lipca 2011 r. prokuratura zwróciła się do sądu o zgodę na aresztowanie byłej premier Julii Tymoszenko. Prokurator Lidia Frołowa tłumaczyła, że chce zmienić środek zapobiegawczy z zakazu wyjazdu z kraju na areszt, gdyż Tymoszenko swoimi działaniami przeszkadza w ustaleniu prawdy w „sprawie gazowej”. Mataczy? Zaciera ślady? Nie. Jak tłumaczyła pani prokurator, była premier utrudnia swoimi działaniami pracę sądu, narusza porządek posiedzenia, pozwala sobie na obraźliwe uwagi pod adresem sędziów, prokuratury i kierownictwa państwa, a jeden ze świadków nie mógł odpowiadać na pytania sądu, gdyż Tymoszenko stale mu przeszkadzała. Za pierwszym razem „sąd postanowił odrzucić wniosek prokuratury, gdyż mimo niewłaściwego zachowania Tymoszenko na sali sądowej nie wyczerpano jeszcze wobec niej wszystkich możliwości procesowych”. Ale już 5 sierpnia prowadzący sprawę sędzia Rodion Kiriejew zdecydował o aresztowaniu byłej premier. Istota problemu polega jednak nie na tym, jak sąd (czyli Janukowycz) traktuje Tymoszenko. Prawdziwym skandalem jest fakt, że w ogóle sformułowano taki akt oskarżenia wobec liderki opozycji. Nie postawiono jej zarzutów korupcyjnych. Sądzona jest tak naprawdę polityka Tymoszenko ws. kontraktu gazowego z Rosją w styczniu 2009 r. Formalnie chodzi o kwestie proceduralne przy zawieraniu umowy. Janukowycz zarzuca Tymoszenko, że powinna uzyskać akceptację parlamentu przed zawarciem kontraktu. Jak zauważa w krótkiej analizie na ten temat Michael Emerson (Centre European Policy Studies), „podczas gdy Tymoszenko jest oskarżona za pójście proceduralnym skrótem, prezydent Janukowycz sam pokazuje, jakim jest mistrzem w omijaniu wymogów prawa nawet w sprawach o tak strategicznym znaczeniu, jak wieloletnia dzierżawa bazy morskiej w Sewastopolu Rosji”.

„Gdzie europejskie wartości?”

Świat potępił aresztowanie, zaś zachodni dyplomaci w Kijowie ostrzegli, że „to jest poważne” i będzie...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: