Rycerze śmiercibaćki Bałachowicza

Dodano: 17/08/2011 - Nr 33 z 17 sierpnia 2011

W niewolę nie biorą Jeden z korespondentów białej prasy rosyjskiej, akredytowany przy oddziałach gen. Bałachowicza, relacjonował: „Do Pińska, zupełnie nieoczekiwanie dla ludności i dla bolszewików, wkroczyła przednia straż konnicy generała Bałachowicza. Większość komisarzy, jak siedzieli w licznych naprędce zorganizowanych w Pińsku sowieckich urzędach, tak i tu zostali rozstrzelani, gdyż bałachowcy przeważanie ich w niewolę nie biorą”. Zaskoczenie bolszewików faktycznie było pełne, skoro tenże sam korespondent, przywołując rozmowę z jednym z żołnierzy gen. Bałachowicza, cytując go, pisał: „śmiesznie było nawet – w pół godziny było po wszystkim. Strzelanina ucichła, na ulicach pusto. Zacząłem się rozglądać, do którego domu zajść, by się umyć, oczyścić. Spoglądam, w cichym zaułku skromny domek w sadzie. Idę tam. Drzwi tylko przymknięte. W sieni i w pierwszej izbie pusto. W drugiej izbie śpi na łóżku młody człowiek. Usłyszał moje wejście, podniósł się i pyta: słucham was
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze