Polscy sojusznicy Kaukazu

Odbywający się przed niespełna trzema tygodniami w Pułtusku Światowy Kongres Narodu Czeczeńskiego i związane z tym zatrzymanie przez polską policję jednego z liderów diaspory czeczeńskiej w Europie Ahmeda Zakajewa po raz kolejny zwróciło uwagę opinii publicznej w Polsce i, miejmy nadzieję, społeczeństw w demokratycznych krajach zachodniej Europy na problem niekończącej się wojny w Czeczenii oraz dramatycznej sytuacji w sąsiednich rejonach Kaukazu Północnego. Warto przypomnieć, że od lat trwa tam pełzająca irredenta kaukaska. Wylatują w powietrze samochody lojalnych wobec władz na Kremlu polityków i milicji, giną funkcjonariusze bezpieki, atakowane są bazy armii rosyjskiej. Odwetem władzy są pacyfikacje, morderstwa, tortury. Powszechne są grabieże i gwałty. Sytuacja taka panuje na niemal całym Kaukazie Północnym, od Dagestanu na wschodzie po Kabardyno-Bałkarię na zachodzie.

Nie tylko Szamil

Walka narodów Kaukazu o niezależność wobec Rosji nie rozpoczęła się ani w ostatnich latach, ani nawet w XX wieku. Z przerwami i z różnym natężeniem trwa już dwieście lat. A jej początek sięga włączenia ziem należących do górali kaukaskich w skład imperium rosyjskiego w pierwszej połowie XIX stulecia.

Pierwszym znaczącym nabytkiem Rosji na Kaukazie była Gruzja, której ziemie w latach 1801–1810 niemal w całości znalazły się w państwie imperatora Aleksandra I. Był to pierwszy przyczółek Moskali na południe od granicy kaukaskiej. Aneksja Gruzji niejako automatycznie pociągała za sobą konieczność kolejnych zdobyczy na Kaukazie. Aby trwale utrzymać Gruzję, Rosjanie musieli opanować północ Kaukazu, aby mieć z Tbilisi (wówczas Tyflisem) bezpieczną komunikację. Należało więc podbić i ujarzmić górali z północy: Czeczenów, Dagestańczyków i Czerkiesów.

Z tymi pierwszymi Moskale prowadzili walki już w XVIII w. Na czele ruchu antyrosyjskiego stał legendarny do dziś wśród Czeczenów Szejk Mansur. W latach 20. i 30. XIX wieku walkę z...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: