Możeł

O Nowej Świeckiej Tradycji urodzonej w Dniu Flagi z zamiarem „odczarowania Krakowskiego Przedmieścia” pewnie wszyscy w tym numerze napiszą, bo trudno o wdzięczniejszy temat do komentarza. Ale ufam, że tematu dla wszystkich starczy, bo obfitość głuptactw, jakich narobili organizatorzy tego nieszczęsnego iwentu, przekroczyła wszelką miarę.

Na przykład to, że symbolem „radosnej dumy” − którą miał uosabiać czekoladopodobny ptak − uczynili oni ciemne okulary-jaruzelki w różowych oprawkach. Uważacie Państwo, nie chodzi o „różowe okulary”. Zostawmy już na boku, że zwrot „patrzeć przez różowe okulary” wcale nie ma konotacji pozytywnej, bo oznacza fałszywie optymistyczne rzeczy, które w istocie wcale różowe nie są. Pomysłodawcy najwyraźniej o tym nie wiedzieli i uznali różowe okulary za symbol radości względnie optymizmu. Ale okulary, które nałożyli swemu czekoladowemu totemowi i przybyłym uczestnikom „spontanicznej zabawy” były czarne, tylko w różowych oprawkach. Symbolizowały więc, że sytuacja w istocie jawi się czarno, ale ładuje się tę czerń w różowe pozory? W sumie my też czarno widzimy, ale podajemy to radośnie? To bliskie prawdy, zwłaszcza GW-prawdy i 3-prawdy, ale tak otwarcie to przyznawać?

Organizowali to wszystko ludzie, w których polskie symbole najwyraźniej budzą odrazę, przez przeniesienie zresztą – bo źródłem tej odrazy jest sama Polska − dla ludzi, którzy mają podobnie. Dlatego święto flagi fetowali bez ani jednej flagi, za to z różowymi balonikami. Różowy to symbol nie tyle optymizmu, ile kiczu i głupoty − kolor przypisany lalce Barbie, Paris Hilton czy Joli Rutowicz. Gdyby gadżetem akcji uczyniono, dajmy na to, biało-czerwone stringi, nawet to byłoby bardziej sensowne niż ta różowość. I ta czekolada. Orzeł bez korony – bo jak tłumaczył profesor Nałęcz, nie chodziło o godło narodowe, lecz o ptaka po prostu – umieszczony został w kupie czekolady ciemnej (jakby chciano pokazać, że, wbrew Wyspiańskiemu, owszem, poleciał w to, co wieszcz...
[pozostało do przeczytania 7% tekstu]
Dostęp do artykułów: