Pamięć czerwcowa

Na Starowieyskiego za mali

Oglądamy czerwcowe zdjęcia robione z ukrycia głównie przez szpiegujących ubeków. Ale również te, które zrobił Leszek Paprzycki, stanowiące dziś wyjątkowo cenny dokument czasu. – Proszę spojrzeć na wielotysięczny tłum na Świętym Marcinie – Głyda wskazuje na dużą odbitkę – widać, jak porządni nawet w takich chwilach byli poznaniacy.

Mowa o szczególe, który w istocie zadziwia. Zrewoltowany tłum stoi grzecznie wokół rabatek z kwiatami, na trawę nikt nie wchodzi. Masy ludzi ustawiły się tak, by niczego nie podeptać. Poznański porządek nawet w obliczu tak wielkich emocji...

Muzeum w zamku jest częścią Wielkopolskiego Muzeum Walk Niepodległościowych. We wnętrzu sporo interaktywnych eksponatów. Można wysłuchać dźwiękowych relacji, wejść do wiernej kopii tramwaju sprzed półwiecza. Zainscenizowano domowe wnętrze z epoki, z radiem i topornymi meblami. Szkoda, że pomieszczenia okazały się zbyt małe na potężnych rozmiarów pracę zmarłego niedawno Franciszka Starowieyskiego. Artysta poświęcił Czerwcowi ’56 swój ostatni Teatr Rysowania w 2006 r. W ciągu kilku dni powstała monumentalna praca, której motywem jest ekspresyjna postać Nike, bogini zwycięstwa. Rysunek ma 8 na 3 metry. Trafił ostatecznie do izby muzealnej przy „Cegielskim”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to miejsce, w którym czerwcową alegorię autorstwa wybitnego rysownika może oglądać niewielu. Czy nie szkoda, by tak interesująca praca pozostawała nieznana szerszej widowni?

Ocalić od zapomnienia

Krzysztof Głyda był w tamtym Czerwcu małym chłopcem. Rodzice nie pozwolili mu pobiec „na miasto”, mimo że chciał zobaczyć wszystko na własne oczy. Dziś marzy, by ludzie przynosili więcej osobistych materiałów do muzealnej kolekcji. – Ciągle o to prosimy, ale efekt jest niewielki. A zależy nam szczególnie na fotografiach i autentycznych dokumentach osób aresztowanych – wyjaśnia.

Po pacyfikacji...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: