29 czerwca 2011

A ściana runie…

Czyniącym wszystko, aby nie uczcić w Warszawie w żaden sposób pamięci Lecha Kaczyńskiego, dywagującym, że dla nich nie był to dobry przywódcą, odpowiedziałbym prosto. Ale był prezydentem Rzeczypospolitej. To wystarczy. Odpowiedziałbym, gdyby dzisiejsza Polska była normalna. Ale mówienie do ściany sensu nie ma. A betonowe ściany, jak kiedyś mury, trzeba niezbędnie zburzyć.

Majestat

Chcesz wiedzieć wszystko o postaci zwącej się Bronisław Komorowski? Kilkanaście miesięcy po Smoleńsku awansował szefa BOR-u. Jeśli to zapamiętasz, powie ci to wszystko o tej niewątpliwie dostojnej osobie.

Nie w Polsce

Taka wiadomość – „Rosja – partia opozycyjna szykanowana”. W Polsce podobne przypadki są – jak wiadomo – wykluczone. Przypomina to o wypowiedzi Sikorskiego „Polska [dzisiejsza] dba o wolność”. W świecie. Internacjonalistycznie. Wolność we własnym kraju interesuje ją mniej. Bo liczy się władza. W obu wymienionych państwach.

Stabilizacja

Władysław Bartoszewski zaapelował o wybieranie rządu stabilizacji i równowagi, który zapewni dobre relacje z sąsiadami. Czy wieczne rządy Tuska nie byłyby ideałem „stabilizacji i równowagi”? Oczywiście zachowanie sąsiadów wobec Polski nie ma tu nic do rzeczy. Tego typu „dobre relacje” jako jednostronny wręcz obowiązek słabszej strony nazywano kiedyś podporządkowaniem.

Rozsądek

Pisaliśmy już, że będziemy dofinansowywać Grecję (na początek). Bo jesteśmy tak zamożni. A przede wszystkim trzeba wspomóc Niemcy. Pewien publicysta nazwał to wykazywaniem „odrobiny rozsądku”. Z ust mi to wyjął. Chociaż szef dyplomacji niemieckiej w odprawie polskich ambasadorów nie uczestniczył. Ławrow ważniejszy?

Wołki

Powtórzę się nieco, ale należy, trzeba. Zamiast (z miejsca) zareagować zdecydowanie, niejako „oficjalnie” na...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: