Polska likwiduje się sama

Koniec dobrobytu na kredyt

Wyraźnie więc widać, że kończy się dobrobyt na kredyt. Budżety domowe Polaków trzeszczą w szwach, 2 mln rodaków to już ewidentni bankruci. Wartość kredytów zagrożonych i przeterminowanych udzielonych gospodarstwom domowym wynosi dziś
36 mld zł, a przedsiębiorstwom 27 mld zł i nadal rośnie. Dług publiczny skarbu państwa, zbliżający się do 1 bln zł, zadłużenie samorządów, które w tym roku wzrośnie do 70 mld zł, gospodarstw domowych i firm tylko w bankach do 700 mld zł, a całego zadłużenia zagranicznego do 210 mld euro to nie przelewki. Cięcia w ramach programu oszczędnościowego ministra finansów Jana-Vincenta Rostowskiego, festiwal podwyżek podatków, w tym zwłaszcza VAT i akcyzy, muszą mocno schłodzić polską gospodarkę w najbliższych latach. Sytuację dodatkowo pogorszą nieuchronne kolejne drastyczne podwyżki w 2012 r. Droższy kredyt dobije wielu polskich kredytobiorców. I choć prezes NBP Marek Belka nie widzi drożyzny w naszym kraju, to już w tym roku trzy razy podniósł stopy procentowe i pewnie na tym nie koniec. Skończymy ten rok ze stopami w wysokości 5–5,25 proc., jednymi z najwyższych w Europie (większość europejskich stóp procentowych waha się pomiędzy 0,25 a 1,25 proc.). Na to wszystko nakłada się globalna spekulacja żywnością i surowcami. Dziś benzyna, cukier czy chleb po 5,20 zł to żadna sensacja, a będzie tylko gorzej, zwłaszcza jeśli wyleje Missisipi i wielka powódź nawiedzi środkowe rolnicze stany USA, a w Chinach potrwa niespotykana od 60 lat susza. Wysokie bezrobocie na poziomie ok. 13 proc. to dopiero początek perturbacji na rynku pracy. Gasną inwestycje, w tym budowy dróg i autostrad, z powodu braku pieniędzy i oszczędności budżetowych. Cięcia w OFE i obniżenie zasiłku pogrzebowego niewiele tu zmienią.

Terapia szokowa bis po wyborach

Po pięciu miesiącach tego roku deficyt budżetu państwa został osiągnięty już w 60 proc. (24 mld zł), to rekord deficytu...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: