Budżet 2012 czyli megamistyfikacja

Wzrost PKB – tylko oglądany przez superlupę

Nierealistyczne jest założenie, że wskaźnik wzrostu PKB w 2012 r. wyniesie 2,5 proc. Niedawno minister Rostowski oceniał, że to będzie 4 proc. Uważam, że jeśli wzrost osiągnie 0,5–1 proc., będzie dobrze, a nawet zerowy wzrost nie jest wykluczony, a to ze względu na pogłębiający się kryzys w Europie. Niektórzy eksperci unijni nieoficjalnie uważają, że wskaźnik PKB w Europie będzie się wahać w granicach zera. Z całą pewnością konieczna będzie nowelizacja budżetu w połowie roku, bo podstawowe wskaźniki są dziś o wiele gorsze, niż zakładano. Godzina prawdy będzie bezlitosna i ona nadchodzi. Niech no tylko skończy się Euro 2012.

Kolejny wskaźnik w projekcie budżetu to poziom bezrobocia. Rostowski zaplanował bezrobocie na koniec 2011 r. na poziomie 10 proc. Realnie jest ok. 12,5 proc., więc jakim cudem mamy w końcu 2012 r. osiągnąć nawet pewien spadek bezrobocia do poziomu 12,3 proc.? I to w warunkach europejskiego kryzysu finansowego i faktycznej recesji, przy spadku zatrudnienia, producji, zmniejszeniu inwestycji, obrotów handlowych, spadku dochodów ludności i wzroście inflacji. Gdzie powstaną te nowe miejsca pracy, jeśli zamiast inwestycji w realnej gospodarce będą zamykane niemal całe branże, staną inwestycje drogowe i te związane z Euro 2012? Realnie biorąc, bezrobocie w kraju wzrośnie o co najmniej 2,5–3 proc., już obecnie wielu pracodawców zapowiada ograniczenie produkcji i zwolnienia, także grupowe. Trzeba się liczyć z tym, że pod koniec 2012 r. bezrobocie osiągnie co najmniej 15 proc.

Euro 2012 – same straty obciążające budżet

Rząd przewiduje, że po zakończeniu Mistrzostw Europy w piłce nożnej wszystkie inwestycje publiczne w kraju staną. Wzrost inwestycji publicznych w 2012 r. ma wynieść zaledwie 1,5 proc. Nie będzie na nie środków. Do tego trzeba dołożyć ogromne koszty Euro 2012, jakie obciążą finanse państwa. Łącznie wyniosą one 80–100...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: