Gdzie oszczędzać na emerytury?

Chile – reforma w warunkach ograniczonej demokracji

Reforma systemu emerytalnego w Chile miała być wzorcowa dla podobnych reform w krajach tzw. rynków wschodzących. Stało się inaczej. W Chile – jak to określił Milton Friedman – „wprowadzono ją w warunkach ograniczonej wolności politycznej i przy technokratycznych rządach współczesnego oświeconego absolutyzmu”. W raporcie OECD stwierdzono, że właśnie z uwagi na te uwarunkowania „trudno jest ocenić, czy strategia przyjęta w Chile, w celu sfinansowania budżetowych kosztów reformy emerytalnej (czyli przejścia do nowego systemu emerytalnego), byłaby w ogóle przydatna w innych krajach”. Strategia polegała bowiem na tym, że aby uniknąć nadmiernego zadłużenia państwa, obciążono kosztami reformy emerytalnej w zasadzie jedno pokolenie, osoby starsze, które już były w wieku emerytalnym i otrzymywały świadczenia ze „starego” systemu publicznego. Po 20 latach reformy okazało się, że państwo i tak jest nadmiernie zadłużone. A na skutek wprowadzenia obowiązkowej składki emerytalnej do nowego systemu prywatnego – w „starym” systemie emerytalnym pojawił się duży niedobór środków. Autorzy raportu OECD oceniają, że było to „złamanie zasady solidarności międzypokoleniowej”, na co w warunkach normalnej demokracji parlamentarnej nie byłoby przyzwolenia społecznego.

Straciła ogromna większość emerytów

Reforma chilijska dała niewątpliwe korzyści makroekonomiczne – przede wszystkim pogłębienie rynku kapitałowego. Ale gdy po 20 latach chilijscy politycy i specjaliści przyjrzeli się dokładnie efektom, okazały się one niekorzystne. „W 1981 r. [gdy wprowadzono w Chile reformę emerytalną – red.] obiecywano, że system będzie generował emerytury zbliżone do ostatniego wynagrodzenia. Tymczasem okazało się, że osoby odchodzące na emeryturę pomiędzy 2020 a 2030 r. otrzymałyby średnio 44 proc. ostatniej pensji przy bardzo dużym zróżnicowaniu: dla jednych grup emerytury wynosiłyby...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: