Tragedia w cieniu kabaretu

Wiedzieliśmy dobrze i dzisiaj wiemy równie dobrze jak wtedy, że partner, z jakim przyjdzie nam współpracować na rzecz wyjaśniania okoliczności i przyczyn katastrofy, jest ciągle tym samym partnerem, jakiego znamy z historii. (…)

Tylko ktoś naiwny mógłby sądzić, iż do zastosowania są jakieś nadzwyczajne procedury, zgodnie z którymi Rosja stawiana przez niektórych polityków w roli sprawcy, w roli wręcz zamachowca, równocześnie wysłucha wszystkich sugestii, oczekiwań i żądań tych polityków, którzy w tym samym czasie formują tego typu oskarżenia. (…)

Dzisiaj, kiedy słucham niektórych polityków opozycji, zastanawiam się, czy naprawdę wierzą w to, co mówią, że alternatywą dla działania, jakie podjęliśmy, mogło być działanie zasadzające się na tym, jak któryś z polskich polityków mówi: Jesteście winni śmierci naszego prezydenta. Zorganizowaliście zamach, w związku z tym łaskawie zgódźcie się na to, że my przejmiemy wszystkie elementy dochodzenia nad tą sprawą po to, żeby udowodnić, że jesteście zamachowcami. Czy naprawdę ci, którzy formułują te absurdalne tezy, wierzą w to, że to była bezpieczna alternatywa z punktu widzenia tych dwóch celów: dojścia do prawdy i zachowania silnej pozycji Polski, czy to była rzeczywista alternatywa? (…)

Jaki jest prawdziwy cel tych, którzy od pierwszych godzin po katastrofie robią wszystko, żeby także w relacjach z trudnym i wymagającym partnerem, który w procesie wyjaśniania katastrofy może mieć rozbieżne interesy, podważać pozycję polskiego rządu? Czy na pewno jest tak, że ci, którzy wtedy potrafili i dzisiaj potrafią artykułować, formułować pod adresem polskiego rządu, który jest w trakcie prowadzenia procesu wyjaśniania i zdobywania prawdy o katastrofie, najbardziej drastyczne, radykalne i niesprawiedliwe oceny, naprawdę wierzą w to, że to oznacza większą skuteczność państwa polskiego w tym trudnym procesie dochodzenia do prawdy? Dzisiaj widać wyraźnie, że tego typu działania nie są związane z...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: