Sołowow, Ronaldo, biznes Putina

W czasie najostrzejszej fazy kryzysu ukraińskiego Michał Sołowow, jeden z najbogatszych Polaków, otworzył fabrykę w Rosji. Z kolei w tle zniszczenia polskiej firmy chemicznej pojawiają się interesy Gazpromu i związanego z Putinem oligarchy. Relacje biznesowe z państwem Putina od lat są skomplikowane. Jednym się udaje, inni kończą tragicznie

Przykład Michała Sołowowa pokazuje, że przynajmniej niektórzy biznesmeni będą mogli w Rosji zarabiać i inwestować. Problem mieli i mają przedsiębiorcy, których działalność naruszyła interesy związanych z Putinem oligarchów. Wojna ta toczy się od lat. A rosyjska ekspansja zatacza coraz szersze kręgi. Również w dziedzinach takich, jak kultura czy... piłka nożna. Ale po kolei.

Kłamstwa propagandy i berliński syndrom
Kryzys na Ukrainie coraz bardziej się pogłębia, skutków agresywnej polityki reżimu Putina nie sposób przewidzieć. Media głównego nurtu straszą konsekwencjami ekonomicznymi polskiej aktywności. Tymczasem w oddalonym 37 km od Moskwy Żeleznodorożnym kielecka firma Rovese uruchomiła niedawno produkcję płytek ceramicznych i gresu. Uroczyste otwarcie miało miejsce 4 kwietnia. Uczestniczył w nim polski ambasador w Rosji Wojciech Zajączkowski, wicemer Żeleznodorożnego Siergiej Czernucha i przedstawiciele zarządu obwodu moskiewskiego. Głównym akcjonariuszem spółki jest jeden z najbogatszych Polaków Michał Sołowow.
Jak informowały media, nie jest jedynym inwestorem w Rosji. Polacy prowadzą biznesy w okręgach moskiewskim, kaliningradzkim i leningradzkim.
Oczywiście, specyfika biznesu wymaga inwestowania również w innych, nawet wrogich krajach. Niebezpieczeństwo polega na ewentualnym uzależnieniu polskich przedsiębiorców od rosyjskiego rynku. Przykład to syndrom berliński – duże niemieckie firmy prowadzące działalność w kraju Putina były głównym czynnikiem powstrzymującym rząd Angeli Merkel przed ostrzejszą polityką względem Rosji. Tym bardziej zadaje to...
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: