Świat: niemoc, śmieci

Świat cierpi na chorobę dwubiegunową. U bliźnich widzę bezwład duszy lub nakręcenie. Widzę ludzi ucieczki lub agresorów. Zalew rzeczy, rzekę śmieci, kult przedmiotów. A ty, w jaką chemię neurotransmiterów uciekasz?

Z jednej strony coraz więcej przegranych, luzerów i frików. Z drugiej nakręceni 
w korporacji ojcowie. I słabo-silne, zdolne do wszystkiego kobiety; olały macierzyństwo dla kariery. Coraz więcej w rodzinach osamotnionych dzieci. 
Po ulicach w słuchawkach biegają asceci. Na przystankach o siódmej, w pozach modelek, lansują się rano jadące do szkoły nastolatki. Nikogo nie prowokują. Są niewinne, prawie jak kiedyś. Nieliczne rzeczywiście sprawdzają swoją atrakcyjność. Zauważyły, jak na panów działają niektóre pozy. Ale to są dzieci. Biedne, osamotnione dzieci. To problem panów w samochodach, że reagują na niektóre pozycje, ale to nie propozycje. Pornografia na ulicy, w Falenicy. Zseksualizowali świat dla swoich pięciu groszy. Dziewczynkom na przystankach nie seks jest w głowie. Nie prowokują, próbują patrzeć kierowcom w oczy. Szukają wzroku ojca. Akceptacji dorosłego mężczyzny. Zobaczyłem to dzisiaj: szukają oczu ojca. Zwyczajnej akceptacji.
Przez miasto płyną rzeki spalin. Właśnie dojechałem do ulicy Czecha. Śmieci i przemoc, żądze i pieniądze. Tryumfując, na drzewie rezerwatu powiewa plastikowa reklamówka. Pisklaki udające ptaki. Lansowanie w bramie.
Z jednej strony – niemoc, bezwład duszy, z drugiej – nakręcenie. Z jednej strony – skrajna bieda, z drugiej – nadprodukcja rzeczy, zalewające nas morze śmieci. Pracoholicy i śmieciarze. Garnitury na Dworcu Wschodnim i smród gnijących nóg dezerterów z systemu.
Co robisz doprowadzony do skrajności? Rozwiązujesz problem fizyczną agresją, ucieczką czy krzykiem? Moje pokolenie jeszcze ćpało, grzało, buntowało. Dziś preferuje się ucieczki społecznie akceptowane.
A ty? Wdepniesz w kompulsywne rozwiązywanie jolki? Pracoholizm? Infomiganie? Zaping?...
[pozostało do przeczytania 47% tekstu]
Dostęp do artykułów: