Pożegnania

Miniony rok był czasem wielu pożegnań. Muszę powiedzieć, że są to pierwsze pożegnania, o których myślę bez żalu. Zimny drań ze mnie! Nie płakałem nawet po Kiszczaku! Za to anegdotczycy wszystkich stron z głębokim żalem pożegnali Bronisława Komorowskiego, którego gafy przejdą do annałów polskiego humoru. Wraz z nimi znikły liczne autorytety z Dużego Pałacu, utrwalone pod nazwą „Bydło na pastwisku”. Gajowy wszystkich Polaków udał się do Budy Ruskiej i słuch po nim zaginął. Coraz słabsze oznaki...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: