Pożegnania

Miniony rok był czasem wielu pożegnań.

Muszę powiedzieć, że są to pierwsze pożegnania, o których myślę bez żalu.
Zimny drań ze mnie! Nie płakałem nawet po Kiszczaku!
Za to anegdotczycy wszystkich stron z głębokim żalem pożegnali Bronisława Komorowskiego, którego gafy przejdą do annałów polskiego humoru. Wraz z nimi znikły liczne autorytety z Dużego Pałacu, utrwalone pod nazwą „Bydło na pastwisku”. Gajowy wszystkich Polaków udał się do Budy Ruskiej i słuch po nim zaginął.
Coraz słabsze oznaki życia daje z dalekiej Brukseli „Cesarz Europy”, a jego faworyta (ale jaja, ale jaja!) najprawdopodobniej odleciała w kosmos.
Ostatecznie skończył się
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: