Krzysztof i Barbara na zawsze młodzi, dwudziestoletni

Poeta miłości i Miłości

Autor „Białej magii” był poetą miłości. Od pierwszych wierszy, dalekich jeszcze od lirycznych arcydzieł, to najważniejszy temat i – można powiedzieć – główny powód sięgania po pióro. Nie wojna uczyniła z niego poetę, lecz przeciwnie, zmusiła do korekty własnej twórczości. Sprostał oczywiście tym wyzwaniom, jednak ostatnim jego słowem nie była powstańcza piosenka czy podniosły utwór tyrtejski, lecz wstrząsający erotyk „Gdy za powietrza zasłoną…”, zamykający niejako wszystkie najważniejsze wątki spełnionego dzieła.

W jednym z wierszy, powstałym pół roku przed śmiercią, wyznawał z całą mocą:

Tych miłości, które z nami
na strumieniach białych płyną,
co jak chmury nad głowami
czasem każą zapominać,
tych miłości jak zwierzęta,
co wracają w las od ludzi,
węsząc z twarzą wyciągniętą,
zanim śmierć ich nie ostudzi,
tych miłości, które niosą
sok z korzeni w słońce liściem,
co jak puch dziewczęcych włosów
lekko rosną ku niebiosom,
n i e w y d e p c z ą n i e n a w i ś c i.

Zło nie może przesłonić dobra, nienawiść nie może być potężniejsza od miłości, gdyż świat przestałby istnieć po prostu. Miłość, która – według św. Pawła – „wszystko znosi, (…), wszystko przetrzyma” (Kor 13,7), ma siłę o c a l a j ą c ą: „Tych miłości – powtórzmy – które z nami / na strumieniach białych płyną, / co jak chmury nad głowami / czasem k a ż ą z a p o m i n a ć”. Bo w tamtych czasach zagłady zapomnienie, choćby najkrótsze, dawało siłę do przetrwania. A przy tym – co za wzruszająca w swojej prostocie metafora! Zapatrzeni w przepływające obłoki, zapominamy o całym świecie; podobnie się dzieje, gdy jesteśmy zakochani.

W kolejnej strofie autor poszedł jeszcze dalej, akcentując Boski wymiar miłości, nieodmiennie otwartej na człowieka:

Tych miłości, o, za wiele,
chociaż ziemia jeszcze twarda,
nad nią zawsze...
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: