Jaruzelski i fałszerstwa przy urnach

Felieton \ Anita Gargas

Czy Państwo wiedzieli, że „człowiek honoru” gazety Michnika – ten, którego specjaliści od relatywizowania wydarzeń z historii najnowszej ze wszystkich sił bronili przed odpowiedzialnością za zbrodnie – zaczynał karierę polityczną od ochrony pierwszego w PRL referendum, koncertowo sfałszowanego przez towarzyszy polskich i sowieckich? Tak, tak, Wojciech Jaruzelski, jeszcze jako tajny współpracownik Informacji Wojskowej ps. Wolski, brał udział w operacji, którą w jego życiorysie opisano bardzo enigmatycznie – że w czerwcu 1946 r. podległe mu oddziały ochraniały obwodowe komisje wyborcze powołane do przeprowadzenia referendum ludowego i że bezpośrednio potem Jaruzelski otrzymał awans na stopień kapitana. Za co mógł awansować? Odpowiedź daje choćby Wikipedia, która tak opisuje akcję stalinowskiego reżimu: „Dla potrzeb przeprowadzenia i ochrony sfałszowanego referendum Biuro Polityczne PPR powołało w marcu 1946 Państwową Komisję Bezpieczeństwa, której zadaniem była m.in.
     
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze