Kwestia „ludzi z zooparku”

„Są u nas ludzie z zooparku z głupim antyrosyjskim kompleksem” – mówił Adam Michnik w wywiadzie dla „Komsomolskiej Prawdy” w pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej. Dziś, po ujawnieniu raportów niemieckiego wywiadu BND, widać jaśniej niż kiedykolwiek, że gdyby nie ślepe zapatrzenie w Moskwę ze strony takich ludzi, jak Michnik – ludzi, którzy mają wpływ na kształtowanie świadomości Polaków – nasza wiedza o okolicznościach śmierci prezydenta i członków delegacji już od dawna byłaby znacznie szersza. Przede wszystkim mogliśmy mieć w ręku dowody świadczące, że do katastrofy przyczynili się oficerowie FSB.

Przykładów zachowań, które kompromitują ludzi kształtujących masową wyobraźnię, jest mnóstwo: publicznych występów dziennikarzy, celebrytów czy wykreowanych przez mainstream ekspertów. Zachowań, których nie można wytłumaczyć nieznajomością faktów i zaufaniem do Rosjan. Wszyscy oni celowo pomijali zbrodniczy charakter FSB, rolę posowieckich specsłużb w remontach tupolewa, nie mówiąc już o dwuznacznym porozumieniu zawartym z FSB po katastrofie przez polską Służbę Kontrwywiadu Wojskowego.
– Piloci tupolewa przekroczyli wszelkie dopuszczalne możliwości tego samolotu i tego lotniska. To jest wszystko pisane krwią – powtarzał wkrótce po katastrofie w TVN24, płk Stefan Gruszczyk, przy pełnym zrozumienia wzdychaniu prowadzącego program Kamila Durczoka, później lansującego kłamstwo o „pilotach-debeściakach”.
Ale szczególnego wymiaru nabiera przypadek Adama Michnika. Profesor Andrzej Nowak zwracał uwagę w „Gazecie Polskiej”, co oznaczał sygnał wysłany przez Michnika na łamach najpoczytniejszego organu miłośników Kremla, w „Komsomolskiej Prawdzie”. Polaków, którzy nie uwierzyli w wersję Putina, którzy ośmielali się dopuszczać, że Rosjanie mogli przyczynić się do śmierci polskiego prezydenta, szef „GW” określił jako ulegających manipulacji strachem i kompleksom przeszłości. „To kompleks ofiary, charakterystyczny dla krajów, w których...
[pozostało do przeczytania 27% tekstu]
Dostęp do artykułów: