Obrońcy postkomunizmu w akcji

Opóźnianie kolejnego etapu prac ekshumacyjnych na powązkowskiej Łączce, a teraz wkroczenie policji i prokuratury na teren poszukiwań szczątków Żołnierzy Wyklętych przy ul. Wałbrzyskiej w Warszawie najlepiej pokazują, jak mocno trzyma się PRL w dzisiejszej Polsce. 25 lat po tzw. odzyskaniu wolności widać jak na dłoni, że jedyną grupą społeczną, która w pełni skorzystała na transformacji, są ludzie bezpieki. Polska, owszem, wygląda inaczej, ale gdy idzie o żywotne interesy komunistów, funkcjonuje na ich zasadach. Nawet w takiej sprawie – zdawałoby się mało już istotnej dla tychże interesów – jak odnalezienie ciał Żołnierzy Antykomunistycznego Podziemia, lobby strzegące dobrego imienia PRL-u czujnie wkracza do działania. Bo o ile wolna, demokratyczna Polska jest bytem jedynie teoretycznym (wedle diagnozy szefa MSW), o tyle układy dawnej bezpieki są jak najbardziej realne. I wszechogarniające. W interesie tychże jest utrzymanie szczątków tych, którzy nie zgodzili się na okupację Polski przez komunistów, po wieki w bezimiennych dołach śmierci. Powód jest zupełnie czytelny – chodzi o to, by nie dopuścić do żadnych rozliczeń. Nasza najnowsza historia ma pozostać niejednoznaczna, nieokreślona, nieczytelna dla przyszłych pokoleń. By czerpiący profity z dzisiejszej rzeczywistości ludzie bezpieki mogli czuć się niezagrożeni, muszą zadbać o nierozliczenie swoich poprzedników (niejednokrotnie krewnych). Nie byłoby postkomunizmu, gdyby nie zaniechano odkłamywania najnowszej historii RP. Blokowanie ekshumacji na Łączce czy przy ul. Wałbrzyskiej jest takim właśnie działaniem. Musimy mieć zatem świadomość, że walka o identyfikację Żołnierzy Wyklętych, o godny pochówek ich szczątków wykracza poza sprawy historii i dotyka naszej teraźniejszości – jest nie tylko upamiętnieniem bohaterów, ale także kruszeniem współczesnego układu postkomunistycznego.
[pozostało do przeczytania -0% tekstu]
Dostęp do artykułów: