POgarda w natarciu

Sowieckie akcje bezczeszczenia i pogardy zazwyczaj były poprzedzane inicjatywą obywatelską, z którą występowali do komunistycznych władz zatroskani biegiem różnych spraw tzw. zwykli ludzie.

Modelowym przykładem takiego działania było sprofanowaniu relikwii św. Andrzeja Boboli w Witebsku. Komuniści przeprowadzili badania szczątków wybitnego duchownego na prośbę grupy katolików czerwonoarmiejców. Oględziny polegające na ciskaniu ciałem świętego pewnie skończyłyby się jego zniszczeniem, gdyby nie spontaniczna reakcja ludności wezwanej na pomoc przez bp. Jana Cieplaka, która otoczyła świątynię, czym wypłoszyła ekipę badawczą ispołkomu. Sprawa św. Andrzeja Boboli to jedna z tysięcy sowieckich akcji przeprowadzonych wedle tego samego klucza, dotyczących przeróżnych przypadków. Trudno nie odnieść wrażenia, że model działania rodem ze Związku Sowieckiego jest wykorzystywany teraz w Polsce. Mamy oto rządzącą przez ostatnie osiem lat partię opozycyjną, która jest zachęcana przez zatroskanych obywateli do działania, tzw. Obywateli RP, i w rozmaity sposób powiązanych z nimi celebrytów, dziennikarzy – inicjują oni zachowania zmierzające do wytworzenia powszechnej atmosfery pogardy wobec ofiar tragedii z 10.04.2010, ich rodzin i dopominających się o uczciwe śledztwo. A Platforma przekłada ich aktywność na grunt polityczny. O co chodzi? Oczywiście o zakrzyczenie prawdy o Smoleńsku i działaniach rządu Tuska, którą udaje się po latach wydobyć na światło dzienne, ale także o rozkręcenie spirali pogardy. O przekraczanie granic – świętości, szacunku, grzeczności i przyzwoitości, by zachowania perwersyjne stały się stałym elementem polskiego życia publicznego. Bo zdziczenie obyczajów pozwala na stosowanie większej brutalności, przemocy, bardziej bezczelnych kłamstw. Te z kolei dają szansę na skuteczniejszą manipulację, której jedynym celem jest utrzymanie kłamstwa smoleńskiego. Zaczęłam od przypomnienia sprawy profanacji św. Andrzeja Boboli, bo mimo...
[pozostało do przeczytania 14% tekstu]
Dostęp do artykułów: