Wierzyć i wychowywać

Darek, dziś zawodowy wojskowy i mężczyzna zbliżający się do czterdziestki, wychowany w głęboko wierzącej rodzinie, który zapomniał o swoich dziewięciu pierwszopiątkowych spowiedziach, podczas pielgrzymki Jana Pawła do Polski 14–15 sierpnia 1991 r. doznał na Jasnej Górze głębokiego wstrząsu

Doświadczył wtedy znaczenia wiary jednoczącej milionową rzeszę młodych oczekujących na papieża. Odżyły też zasady wyniesione z domu. To dzięki polskiej pedagogice katolickiej, która wypracowała niezwykle skuteczne metody wychowawcze. Drogę wychowawczą stanowią w niej cztery kategorie pedagogiczne: dialog, autentyczność, spotkanie i zaangażowanie.

Czym jest wychowanie?
„Chodziło mi raczej tylko o rozbudzenie dzieci i młodych pod względem umysłowym, emocjonalnym, działaniowym, aby pomóc im wejść na drogę Prawdy, Dobra, Piękna, Miłości, czyli wyzwolić ukrytą iskrę zapaloną w ich najgłębszym »ja« przez samego Boga, który objawił się w Jezusie Chrystusie” – pisze ks. Janusz Tarnowski, wykładowca na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w książce pt. „Jak wychowywać”.
Ks. Tarnowski podkreśla, że wielu ludzi uważa siebie za wychowawców, chociaż ich oddziaływanie na dzieci i młodzież nie ma wcale charakteru pedagogicznego: „W życiu codziennym zwykle utożsamiamy z wychowaniem inne procesy, jak na przykład tresurę, administrowanie, trening, moralizowanie lub kształtowanie osobowości”.
Tresura to po prostu automatyczne, często nieświadome przeniesienie zachowań, które stosujemy wobec zwierząt. Przymus, który polega na groźbie kary lub obietnicy nagrody, jest w wychowaniu zjawiskiem nagminnym. Szczególnie opłakane skutki przynosi on w odniesieniu do praktyk religijnych.
Złagodzoną formą tresury jest administrowanie. Nauczyciel, który sprawdza, czy dziecko opanowało temat zadanej lekcji, aby wystawić odpowiednią ocenę, gdy zabraknie mu bezpośredniej, ludzkiej łączności między nim a uczniem, staje się...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: