Cena ugody z Łubianką

Władimir Putin musiał się bardzo dobrze bawić, kiedy dwa tygodnie po spacerze z Donaldem Tuskiem w Sopocie mógł przyjąć raport o przeprowadzonych właśnie wielkich manewrach Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, na których ćwiczono operację z użyciem taktycznej broni nuklearnej przeciwko miastu… Warszawa. Polscy obserwatorzy byli zaproszeni, jak najbardziej. Niech widzą, jakie są warunki zgody z Rosją. Warunek podstawowy: zaakceptować kłamstwo, nie protestować, znosić upokorzenie

W sierpniu 2009 r., już po blisko dwóch latach doświadczenia na stanowisku ministra spraw zagranicznych, Radosław Sikorski ogłosił najważniejszy może tekst polityczny w swojej błyskotliwej karierze. Był to artykuł napisany specjalnie na przyjazd Władimira Putina na polską ziemię. Opublikowany został w miejscu najgodniejszym ‒ „Gazecie Wyborczej” ‒ idealnym dla ogłoszenia credo realizowanej przez naszego ministra nowej polityki wschodniej. Streszcza je jedno zdanie: „Właściwej odpowiedzi na dylematy geostrategiczne i tożsamościowe Polski nie oferują jagiellońskie ambicje mocarstwowe”. To zdanie nie jest specjalnie kontrowersyjne. Specyficznego wydźwięku nabiera jednak w kontekście całego artykułu, w którym minister nie wspomniał w ogóle o Litwie, Białorusi czy Ukrainie (notabene, tego samego dnia co Putin do Polski przyjechała premier Julia Tymoszenko, ostentacyjnie zlekceważona przez szarmanckiego Radosława). Jako jedynego wschodniego sąsiada Polski i jedynego naturalnego partnera naszej polityki wschodniej Sikorski wymienił WYŁĄCZNIE Federację Rosyjską. I to nawet można by usprawiedliwić założeniami neoendeckiego „realizmu”. Jednak polski minister dodał do tego jeszcze jeden, najtrudniejszy do obrony i niełatwy do połączenia z owym „realizmem” argument. Otóż współczesną Federację Rosyjską polski minister opisał w „Gazecie Wyborczej” jako kraj, który nigdy wcześniej w swej historii „nie hołdował tak wartościom demokracji i nie był tak inspirowany ich przesłaniem...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: