Pierścień Gygesa

Putin \ Źródła imperialnej agresji

„Przekażcie pozdrowienia swojemu prezydentowi! Okazał się bardzo silnym mężczyzną! Dziesięć kobiet zgwałcił! Nigdy bym się po nim tego nie spodziewał! Wszystkich nas zadziwił! Wszyscy mu zazdrościmy!” – te słowa Władimira Putina wydają mi się ważne. Prezydent Rosji skierował je 19 października 2006 r. do swojego rozmówcy, premiera Izraela Jehuda Olmerta, nawiązując do aktualnej wówczas sprawy oskarżenia izraelskiego prezydenta, Mosze Kacawa, o przemoc seksualną wobec swoich pracownic. Mikrofon nie był wyłączony, szczere słowa poszły w eter. Odnotowały je wszystkie agencje światowe (tu podaję je za Polską Agencją Prasową). I nic Władimir Putin miał już magiczny pierścień władzy na ręku – pierścień Gygesa (opisał jego moc Platon w II księdze „Państwa”). Czyni on jakby niewidzialnym i pozwala bezkarnie nie tylko mówić, ale i działać w zgodzie z wypowiedzianymi, najciemniejszymi pragnieniami złej natury: gwałcić, zabijać, podbijać, zabierać innym. Inni widzą to, owszem,
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze