Wyłącznie zasady i kwasy

Kwas powstały przy naruszeniu naszej tajemnicy zawodowej może łatwo wyżreć całą tkankę Polskiej Adwokatury.

Jeden z przyjaciół mego rodzinnego domu, przedwojenny lwowski prawnik, opowiadał mi, gdy jeszcze byłem chłopcem, ponoć prawdziwą historyjkę o swoim lwowskim koledze, który po wielu latach adwokackiej praktyki zdecydował się porzucić zawód i zatrudnić na państwowej, doskonale płatnej posadzie pisarza w gminie żydowskiej. Ponoć, gdy mijany był na ulicy przez któregoś ze swoich byłych klientów, który witał go np. słowami: „Dzień dobry, panie mecenasie!”, odwracał się, doganiał pozdrawiającego, chwytał go za ramię i rzucał wściekły: „Sam pan jesteś złodziej!”. Świeżo upieczony
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: