Widok z hotelu Kolberg

Degeneracja gospodarcza tak zwanych Ziem Zachodnich jest być może największym błędem polityki gospodarczej, jaki popełniła III Rzeczpospolita.
 
Charakterystyczny obrazek: lobby hotelowe, w nim tablica ogłoszeń. Plany wycieczek, godziny otwarcia restauracji, ceny masaży. Wieczorek taneczny przy schnappsie w tutejszym lokalu, wybór kanałów telewizyjnych pod palcem na pilocie. Wszystko to wyłącznie w języku niemieckim, bez zbędnych tłumaczeń dla gości z innych stron świata. Tak wygląda coraz powszechniej część Polski. Ta, która w latach komunizmu zwana była Ziemiami Odzyskanymi.
 
Mogłoby się wydawać, że 70 lat po zakończeniu działań wojennych, po przetoczeniu się przez Polskę fal migracji, po konferencji jałtańskiej i po latach okupacji sowieckiej problem przesunięcia granic Polski o kilkaset kilometrów na Zachód przestał istnieć, a nawet jeśli istnieje – stanowi dziś tylko memento tragicznych wydarzeń pierwszej połowy XX wieku. Jest jednak zupełnie inaczej. Zagadnienie tożsamości Polaków mieszkających w tych częściach Rzeczypospolitej, które przed II wojną światową znajdowały się poza terytorium naszego państwa, staje się w mojej opinii pierwszoplanowym problemem społecznym, a co za tym idzie – może rzutować na jej najbliższą przyszłość. Przedwojenna dychotomia – Polska „A” z jednej, a Polska „B” z drugiej – jest już nieaktualna. Dziś Polska dzieli się na tę część, która przed 1945 r. należała do Rzeczypospolitej, oraz tę, która dołączona została do niej w wyniku traktatu jałtańskiego. W tej drugiej gołym okiem daje się zauważyć swego rodzaju kulturkampf, którego kształt i przyczyny warto przeanalizować.
 
Hotel Kolberg nad morzem
 
Kiedy spytać przedsiębiorców kierujących małym biznesem np. w Kołobrzegu, Świnoujściu, Kostrzynie, Opolu czy Szczecinie – mówią wprost: turystyka przyjazdowa i konsumpcja stanowią w tych miejscach zdecydowaną większość przychodów firm działających w sektorze małych i...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: