Buda jak poszła zapakowana, to wracała pusta

„Obławę przeżyłem! To były ciężkie warunki. […] Obozy »Groma« i »Brzozy« połączyły się. […] Nas zegnali aż pod Rygol, nad jezioro Brożane. Gdy nas tam Ruscy otoczyli, to przez pięć dni tam się z nimi biliśmy. Im amunicję dowozili, a nam nie. […] Dużo nas pobrali, dużo nas tam bardzo zginęło”.

Tak opowiadał Bolesław Rogalewski, żołnierz AK ze zgrupowania Władysława Stefanowskiego „Groma”, o pięciodniowej bitwie stoczonej z jednostkami 3. Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej.

W dniach 15–25 lipca 1945 r. na terenie powiatu augustowskiego Sowieci przeprowadzili operację wojskową. Miała ona na celu (jak podają rosyjskie źródła) rozbicie oddziałów partyzanckich oraz zatrzymanie członków podziemia niepodległościowego. Była to największa zbrodnia popełniona na Polakach tuż po zakończeniu II wojny światowej.

Ludność zaczęła rozumieć

Sytuację w północno-wschodniej Polsce po wkroczeniu Armii Czerwonej, a w ślad za nią oddziałów NKWD, opisuje fragment meldunku plut. pchor. AKO Konstantego Harasima: „Augustów za miesiąc czerwiec 1945 r. Wrogi stosunek do miejscowej ludności. Częste wypadki grabieży i gwałtów dokonywanych pod pretekstem przeprowadzenia rewizji. […] Bardzo częste wypadki pijaństwa i w związku z tym awantury uliczne. Na wódkę wyprzedają różne rzeczy zrabowane w Prusach Wschodnich”.

Natomiast kierownik Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Augustowie ppor. Aleksander Kuczyński w meldunku do szefa wojewódzkiego UBP w Białymstoku donosił: „Nastrój polityczny. Dopiero teraz ludność zaczyna rozumieć sedno rzeczy i zaczyna przeklinać bandytów [AKO], złorzecząc na nich, że oni właśnie sprowadzają nieszczęścia na ludność wioskową. Dają się słyszeć głosy: ni cholery nie dawali nam spokoju, grabili nas, zabijali […], prawie całą młodzież zawerbowali do swoich band”.

Trudno oszacować siły Armii Czerwonej i NKWD uczestniczące w obławie. Źródła sowieckie podają 45 tys. osób....
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: