Grypsy z Mokotowa

„Stanąłem na przełomie dwóch półwieczy, lat i własnego życia. [...] Siedzę na celi śmierci z 40 – jak ja skazanymi. [...] Nadchodzi mój termin. Jestem zupełnie spokojny. Gdy mnie będą zabierać, to ostatnie moje słowa do kolegów będą: cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Ojczyznę i jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość”

Te słowa, napisane w dzień Nowego Roku 1951, powstały w celi śmierci mokotowskiego więzienia. Grypsy pisał do najbliższych człowiek oczekujący na wykonanie wyroku. Jego śmierć może być symbolem odejścia tych, którzy mieli na zawsze pozostać nieznani, podobnie jak miejsce ich pochówku.
Ppłk Łukasz Ciepliński, prezes IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” – spadkobiercy Armii Krajowej – został zamordowany strzałem katyńskim dokładnie dwa miesiące później. Wraz z nim zgładzono jego sześciu współpracowników.
Do ostatniej chwili miał w sercu ideał wolności, za który ginął: „Wierzę bardziej niż kiedykolwiek, że Chrystus zwycięży, Polska niepodległość odzyska, a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona”.

Na wojskowym szlaku
Łukasz Ciepliński pochodził z Kwilicza w powiecie Międzychód w Wielkopolsce. 26 listopada 1913 r. przyszedł na świat jako siódme dziecko Franciszka i Marii. W wieku 16 lat trafił do elitarnej szkoły kadetów w Rawiczu. Tam kształtowały się postawy przyszłych oficerów Wojska Polskiego. Pięć lat później zdał egzamin dojrzałości i otrzymał stopień starszego strzelca. W latach 1934–1936 był słuchaczem Szkoły Podchorążych Piechoty w Komorowie, którą ukończył oficerską promocją. Następnie trafił do 62. Pułku Piechoty Wielkopolskiej, zostając dowódcą kompani przeciwpancernej.
W okresie wojny obronnej 1939 r. wsławił się jako celowniczy działa przeciwpancernego. Zatrzymał natarcie wroga, niszcząc sześć niemieckich czołgów. Generał Kutrzeba w uznaniu za ten czyn odznaczył go Krzyżem Orderu Virtuti Militari....
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: