Zbędny kaganiec

Wydaje mi się, że prezentowanie symboliki totalitarnej jest prezentowaniem skrajnej głupoty i niczym więcej.
 
Ostatnio postępowcy znowu dmą w surmy walki z faszyzmem. Tropione i piętnowane zatem są wszelkie objawy każdej myśli prawicowej, która – równie bez sensu co bez wyjątku – zwana jest przez salonowców faszyzmem. Atakowani są prokuratorzy niepodejmujący śledztwa za namalowanie na murze swastyki lub za demonstrowanie w uniwersyteckiej auli niezadowolenia z fetowania tam byłego enkawudzisty. Historyczny już tekst skandowany przez – na zmianę i naraz – gazowane i pałowane tłumy w czasie demonstracji stanu wojennego i powojennego: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!” staje się pretekstem do zadawania głupawych pytań o przyczynę jego skandowania akurat na wykładzie Baumana czy Środy. Miażdżąca większość atakowanych przez lewych „intelektualistów” środowisk ideowych ma z faszyzmem znacznie mniej wspólnego niż ich napastliwi krytycy. Wszak sublimat faszystowskiej ideologii na naszym kontynencie – niemiecki narodowy socjalizm – to jednak socjalizm, a atakujący prawicowców za faszystowskie ciągotki postępowcy do socjalistycznego dziedzictwa bardzo chętnie się przyznają.

Charakterystyczne dla tej kampanii propagandowej jest też specyficzne traktowanie obu wielkich totalitaryzmów. Ten mający na swym sumieniu znacznie mniej istnień ludzkich to dla postępowców jedyny sublimat zła zasługujący na piętnowanie, zakazy i fizyczną eliminację. Drugi, znacznie bardziej krwiożerczy i okrutny, nieporównanie dłużej utrzymujący się jako panująca ideologia totalitarnych systemów państwowych niż jego europejski braciszek z Włoch i Niemiec, zasługuje na pełną pobłażliwość, a pięcioramienna gwiazda, sierp i młot czy słowa „Międzynarodówki” bez obaw zdobią liczne imprezy masowe czy polityczne i nie zasługują na ingerencję prokuratorów. Mentalność Kalego u naszych rodzimych „antyfaszystów” znajduje więc swoje apogeum. Przypomnieć zatem wypada postępowcom...
[pozostało do przeczytania 45% tekstu]
Dostęp do artykułów: