Jest nietolerancja!

Od lat usiłowały nas wspomniane „policje myśli” przekonać, że Polacy są urodzonymi ksenofobami, rasistami i antysemitami, a przede wszystkim − bo to w oczach dzisiejszych elit Zachodu zbrodnia największa − homofobami. Pod ciężarem tego oskarżenia mieli Polacy struchleć ze wstydu, wyrzec się swoich tradycji, wiodących do tak niewyobrażalnych zbrodni, i w tym zesromaniu sami się pokornie zahaczyć na europejski postronek.

Tyle że Polacy jakoś się nie dali zesromać ani Labudzie, ani Grossowi, ani Kampanii Przeciwko Homofobii. Wieloletne zohydzanie samych siebie nie pozostało bez wpływu, zwłaszcza na wykorzenionych ze swoich środowisk ludzi ze świeżego awansu społecznego (tzw. młodzi wykształceni z dużych miast), ale ogół pozostał jakby nieufny wobec bombardujących go demaskacji polskiej nietolerancji.

Dopiero od niedawna policje jawne, tajne i wielopłciowe w swojej walce o zdemaskowanie Polaków notują jeden sukces po drugim. Wojewódzki i Figurski, para „gorących” (jak to się w tej debilnej mowie nazywa) celebrytów, nabijający się z Murzyna i „murzyńskiej telefonii komórkowej” tudzież gwałcenia Ukrainek, wychowanek Czerskiej Węglarczyk, kpiący z tychże Ukrainek jako „robotów” do sprzątania, znana aktorka oskarżająca sponsora, że „pożydził”, no i, żeby nie dłużyć, te najgłośniejsze ekscesy z dni ostatnich: Palikot sugerujący prominentnej feministce, że potrzebuje zgwałcenia, Niesiołowski szydzący z „córuni lesbijki” pani Holland, i teraz Wałęsa wysyłający homo „za mur”…

Dokumentacja polskiej nietolerancji puchnie jak teczka z donosami na niejakiego Filikiewicza w starym filmie Barei. Jeden, jeden tylko cud, że wszystkich tych dowodów nietolerancji i zacofania dostarczają właśnie przedstawiciele obozu postępu. Tyle pracy, uwagi, żeby wyśledzić jakąś nienawistną wypowiedź prawicowca − i wszystko to jakoś nieprzekonujące, naciągane. A jak tylko otworzy gębę postępowy swojak…

Oczywiście, dla myślącego nic dziwnego. Cały rząd...
[pozostało do przeczytania 18% tekstu]
Dostęp do artykułów: