Życie hordy

Nie wszystkim niewolnikom hordy los tak zaszczytny został przeznaczony. Większość do posług najniższych przypisana została. Katorżnicze bytowanie zamieniło ich w bydlęta/ których jedynym pragnieniem był pełny brzuch i sen w cieple do syta. Bywali wśród brańców i tacy, co wolą ucieczki żyli przez lat dziesiątki. W okienkach twierdz i kazamatów wystawali, przeklinając wraży widok. Marzyli o ojczyźnie dalekiej. Niektórzy piłowali grube kraty. Przychwyceni na próbie ucieczki, wtrąceni zostawali do ciemnic i tam, przykuci łańcuchami, ślepnąc, swego męczeńskiego życia dożywali. Mało komu z ziem hordy zbiec się udawało. Śmiałkowie tacy niezwykłymi przymiotami ducha i ciała musieli być obdarzeni.

Dla sprawiedliwości należy powiedzieć że swoim horda nie o wiele lepszy los zgotowała. Zawsze był u niej motłoch, czyli czerń, i wybrańcy, którzy grzbiet tej czerni srodze garbowali. Lud tamtejszy do takiego życia nieludzkiego od pokoleń jest zaprawiony i dolę swą z całą pokorą i bez szemrania znosi.

W czasach nowszych, kiedy ziemie podbite przez hordę zajmowały ogromne obszary, branki już zaprzestano i naród zniewolony na miejscu pozostawał. Przydawano mu nadzorców i oni jego duszę na całkowity pożytek hordy kształtowali. Potrzebę wolności ogniem i mieczem wypalano. Ślady dawnej świetności do cna niszczono i najchętniej pałace swe kopulaste na ziemiach przyłączonych horda wznosiła. Złotem i czerwienią były one zdobne. Kolor złoty od dawien dawna był symbolem barbarzyńskiego przepychu, którym horda lubiła się otaczać. Czerwień natomiast krew oznaczała. Mocno były wzięte w dyby zniewolone ludy i tylko widokiem pól i lasów ojczystych zmęczone oczy ludzie sobie krzepili. Nic im więcej pozostawione nie zostało. Poddanymi na wieczysty czas w zachłannych rejestrach hordy wpisani zostali.

Boga nade wszystko w duszach swoich rabów horda trzebiła. Nienawidzi ona wszelkich jego znaków na ziemi. Świątynie burzy, a kapłanów na północny kres swego imperium...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: