Genek Bednarski opowiada

I tak zacząłem się tułać, u kumplów spałem, trochę w budach na Kercelaku, na dworcu też. W tym czasie w naszej dzielnicy Tasiemka grasował taki znany kozak. Bramy za mordę trzymał, złodzieje, handlarze, rzemieślnicy płacili mu normalny podatek. I policja też dobrze żyła z Tasiemką, z niego w ogóle panisko, tylko w knajpie siedział, lepszą gorzałkę ciągnął, ubrany jak lord, w knajpie oddzielną salę zajmował. Żyd do niego, wielce wielmożny panie Tasiemka, i coraz jego żuliki z meldunkiem i forsą przychodzili, a to od psich handlarzy z Wołówki, a to od rzeźników, a Tasiemka tylko liczył. On miał w urzędach wielkie fory, podobno legionista, i Dziadek do niego słabość miał, a mój starszy brat Janek urządził się przy Tasiemce, pięknie sobie żył, tylko matka płakała, że kiedyś go zarżną... Ale nigdy z tym Tasiemką się nie zetknąłem, Janek mi mówił, że za młody jestem do niego. No i już te parę groszy, co mi matka dała, skończyło się, głodny chodzę, a do domu za Boga nie chcę wrócić, ciężki mój ojciec miał charakter, tylko wtedy zadowolony, jak od rana do nocy w warsztacie siedziałem. Młody chłopak, co innego mi w głowie, z frajerką na zabawę do Lasku Młocińskiego, to, śmo, więc się zawziąłem i nie wracam, konie dorożkarzom czyściłem, za to bułkę, kawałek kiełbasy dali, handlarce toboły odniosłem, próbowałem bukieciki pod „Adrią” sprzedawać, ale tam rewir obstawiony.

Wreszcie całkiem kiepsko się zrobiło, już drugi dzień nic w ustach nie miałem, i wtedy spotkałem tego chłopaczka z naszej kamienicy, taki inteligenciak w okularkach, jego stary nadziany gość, na piętrze mieszkali, pięć pokojów. Ten chłopaczek, mój rówieśnik, do gimnazjum chodził albo wyżej, nad książkami ciągle siedział, może i od tego wzrok mu się popsuł, i na ulicy też zawsze z książką pod pachą, przed bramą on nigdy nie stał, ale – cześć – zawsze sobie mówiliśmy. I on mnie teraz na ulicy zaczepił, kiepsko się czułem, brudny, ubranie podarte, i z tego głodu taki jak papier, a on do mnie cześć,...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: