Od wyroków za zdradę nie będzie apelacji

Akceptuję zasadę „dura lex sed lex” [łac. twarde prawo, ale prawo – przyp. M.M.], ale w tym wypadku Sąd Apelacyjny w Gdańsku zastosował inne prawo, tzw. zasadę Trazymacha: „To jest sprawiedliwe, co jest sprawiedliwe w interesie silniejszego”. Sąd zwolnił mnie od wszelkich kosztów sądowych, a nawet adwokackich wobec Lecha Wałęsy, w wyniku czego to on poniósł koszta sześcioletniego procesu, co wskazuje na niego jako stronę, która proces przegrała.

Dlaczego zatem to Pan ma stracić cały majątek?

Mnie sąd nakazał „tylko” przeprosiny, które TVN, gdybym o to wystąpił, mógł opublikować za darmo. Ponieważ twierdzę, że w wolnej Polsce powinny obowiązywać inne zasady niż te z czasów komunizmu, więc nie skorzystałem z tej „furtki”. Pomimo to wyrok nie powinien zostać wykonany z powodu kilku dyskwalifikujących go błędów w jego treści. Wałęsa w sobie tylko znany sposób zdołał nakłonić TVN – a pewnie nakłoni również komornika – do akcji przeciwko mnie, bo grozi: „Wyszkowski (…) zapłaci dużo. Bardzo dużo”.

Dlatego obawiam się, że teraz, za przykładem sądu apelacyjnego, pójdzie również komornik i na podstawie zasady Trazymacha zajmie mi konto i hipotekę mojego mieszkania.

Czy czuje się Pan ofiarą zemsty?

Tak, to jest zemsta. Jest to zemsta człowieka wielce sławnego i bogatego na dawnym przyjacielu, który niegdyś zrobił dla niego dużo dobrego, ale później popełnił zbrodnie, jakich mocarze tego świata nie przebaczają – oto nie podpisał konfederacji okrągłostołowo-targowickiej, nie dał się namówić na ukradzenie czegoś z powszechnie rabowanego mienia narodowego, a ponadto dobrze zna niesławną przeszłość mocarza i nie boi się udostępnić swej wiedzy polskiej opinii publicznej. Mści się na mnie nie tylko Wałęsa, ale i cały Układ, którego liderzy czasem się wzajemnie nienawidzą, ale wszyscy mają interes w tym, żeby na moim przykładzie zaszantażować uczciwych ludzi. Chcą zmusić do milczenia tych,...
[pozostało do przeczytania 47% tekstu]
Dostęp do artykułów: