W piątą rocznicę. O autorytarnym systemie Tuska

Potrzeba dania odporu

Jednak w obu przypadkach zbyt wyraźne było polityczne zamówienie, zbyt nachalna polityczna ingerencja. Wyraźna była potrzeba dowartościowania marszu oficjeli kosztem marszu społecznego. Jeszcze pilniejsza istniała potrzeba dania odporu w kwestii Smoleńska.

Nocne konsultacje właściciela „Rzeczpospolitej” z rzecznikiem rządu Grasiem w wolnym kraju uznane byłyby za całkowicie kompromitujące (podobnie jak poprzednie naciski rzecznika prasowego MSZ, których ujawnienie powinnio skutkować natychmiastową jego dymisją). Przy okazji nasuwa się pytanie, czy to nie tej i podobnym przyjaźniom Grzegorz Hajdarowicz zawdzięcza to, że w ogóle został właścicielem tej gazety. Zbyt dużo było także świadków wydarzeń na Marszałkowskiej, by dało się ukryć, że zamieszki były w dużej mierze wywołane działaniami policji. Jak wiemy, organizator konkurencyjnego marszu, marszu oficjeli, Bronisław Komorowski, był na bieżąco informowany o rozwoju wypadków.

Przez ostatnie miesiące rząd Tuska i PO były w wyraźnej defensywie. Od afery Amber Gold, przez ekshumację ciał ofiar smoleńskich, świadczącą o skandalicznych zaniedbaniach i kłamstwach władzy, po niezwykle przekonującą konferencję naukowców.

Wydawałoby się, że ujawnienie faktu, iż dopiero dwa lata po katastrofie powołano i wysłano do Smoleńska biegłych, którzy stwierdzili – z dużym prawdopodobieństwem – istnienie śladów materiałów wybuchowych, powinno prowadzić do zintensyfikowania śledztwa i wnikliwego zajęcia się hipotezą zamachu. Tymczasem jeszcze raz udało się zakręcić w głowach Polaków – tych, niestety licznych, którzy są podatni na propagandę. Niestety PiS popełnił taktyczny błąd, nie czekając ze swoim komunikatem na konferencję prasową prokuratury wojskowej. A artykuł niepotrzebnie uderzał swym tytułem w zbytnio sensacyjny ton.

Kontrolując sytuację, Tusk i jego zausznicy odczekali spokojnie, wiedząc zapewne z góry, jakie stanowisko...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: