Polska w superpaństwie Europa

Sądzę, że nie w pełni dostrzegamy w Polsce, iż sytuacja w Europie zmieniła się i „coraz bardziej integrująca się Europa“, czyli budowa unijnego ponadnarodowego państwa, należy już do przeszłości. To więc, czego najbardziej się obawiamy z punktu widzenia konserwatywnego – wszechwładza Unii, superpaństwo narzucające nam swoje reguły, zniewolenie płynące z Brukseli – przestało już być największym zagrożeniem

Superpaństwo Europa nie powstanie, bo siły, które kiedyś do tego parły, dziś nie są tym zainteresowane. Kiedyś Francja chciała postępującej integracji, bo wydawało jej się, że w ten sposób obroni swoją mocarstwową pozycję i nie dopuści do odbudowy potęgi Niemiec. Niemcy chciały wrócić do „rodziny cywilizowanych narodów”, a Wielka Brytania sądziła, że będzie mogła lepiej kontrolować sytuację na kontynencie. Inne państwa były z kolei zainteresowane korzyściami gospodarczymi płynącymi ze wspólnego rynku.
Choć w pierwszym powojennym okresie integracja miała być ratunkiem państwa narodowego, po 1989 r. rozpowszechnił się dogmat, że będzie oznaczała koniec suwerenności państw. Euroentuzjaści uważali, że w ten sposób zostaną również zrealizowane marzenia o wiecznym pokoju, bo wojny były w ich rozumieniu wynikiem konfliktu państw narodowych.
Ale prosta logika, że im więcej Unii, tym mniejsze znaczenie poszczególnych państw, okazała się zbyt prosta, by mogła być prawdziwa. Unia powstała, jej instytucje rozbudowano, lecz niektóre kraje w rezultacie się wzmocniły. Zamiast jednolitego osłabienia państw, równego przekazania suwerenności instytucjom Unii, nastąpiło zróżnicowanie ich roli i siły, przy jednoczesnym ściślejszym powiązaniu gospodarczym i politycznym.
Nowy bilans sił
Integracja europejska niezmiernie wzmocniła Niemcy i umożliwiła im osiągnięcie hegemonii. Francja, która miała te same ambicje, choć ciągle osłabiona, nadal wpływa na zasadnicze decyzje Unii. Wielka Brytania pozostaje wpływowym mocarstwem – a jeśli...

[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: