Sędziowie nowego typu

Felieton [Przeszłość powróci ideą]

1 kwietnia 1950 roku – i to nie jest prima aprilis – komuniści powołali Wyższą Szkołę Prawniczą im. Teodora Duracza. Wcześniej ta kuźnia bolszewickich sędziów i prokuratorów – często morderców sądowych – funkcjonowała pod nazwą Centralna Szkoła Prawnicza im. T. Duracza. 

Chodziło o stworzenie „sędziów nowego typu”. Podstawowym „aktem prawnym” był (przedłużany potem) dekret Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej z 22 stycznia 1946 roku „o wyjątkowym dopuszczaniu do obejmowania stanowisk sędziowskich, prokuratorskich i notarialnych oraz do wpisywania na listę adwokatów”. Artykuł 1 dekretu przewidywał, że minister sprawiedliwości może zwolnić z odbywania studiów, aplikacji sędziowskiej i egzaminu sędziowskiego osoby, „które ze względu na kwalifikacje osobiste oraz działalność naukową, zawodową, społeczną lub polityczną i dostateczną znajomość prawa, nabytą bądź przez pracę zawodową, bądź w uznanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości szkołach prawniczych, dają

     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze