Nie dajmy się ogrywać

I nasze państwo też powinno być tak bezwzględne?

Trzeba to mieć na uwadze, kiedy decydujemy, jaka ma być polityka gospodarcza w Polsce.

Z tego wynika, że obecnie nie ma wolnego rynku ani w skali globalnej, ani w Polsce.

Wolnego rynku w takim sensie, jak uczymy studentów ekonomii, nie ma.

Zdominowały go bez reszty monopole?

Weźmy np. sektor towarów konsumpcyjnych – proszki do prania, pasty do zębów lub farby. Każdy z tych produktów jest niemal taki sam, czy oferuje go producent krajowy, czy zagraniczny, teoretycznie na rynku każdy powinien mieć równe szanse. Ale tak nie jest. Są świetne polskie produkty, ale polskie firmy mają zbyt małą siłę finansową, żeby rozdmuchać na wielką skalę akcję reklamową. Dlatego globalne kompanie mające ogromne środki na reklamę i doświadczenie w niwelowaniu konkurencji wygrywają w tej nierównej grze. Inna metoda, którą stosują, to dumping cenowy na danym rynku. Globalne firmy stać na czasowe obniżenie cen poniżej kosztów, a gdy wyeliminują dobrego, ale małego lokalnego konkurenta – dyktują ceny i odbijają sobie utracone zyski na klientach. Kraj ponosi podwójną stratę – nie ma już własnych przedsiębiorców, stracili też konsumenci.

Więc to państwo musi bronić wolnego rynku?

Silne i mądre państwo powinno mieć w swoich strukturach instytucje i mechanizmy obrony wolnego rynku. Uważam, że w Polsce je mamy, jest przecież UOKiK. Ale ma on do dyspozycji zbyt ograniczone instrumenty i w efekcie nie jest w stanie skutecznie przeciwstawiać się globalnym interesom szkodzącym polskim konsumentom. Łagodzi tylko to zjawisko. A nikt już nie broni polskich przedsiębiorców, wręcz przeciwnie – w urzędach dominuje antypolski szowinizm gospodarczy.

Mamy montownie, przez skandaliczną prywatyzację straciliśmy stocznie, huty, przemysł motoryzacyjny itd. Nie kreujemy postępu technologicznego,...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: