Ks. Błaszczyk: Moja wypowiedź, że ekshumacje to szaleństwo, była krzywdząca i niepotrzebna

Nie mam zdolności do łatwego oskarżania ludzi, był to też mój pierwszy kontakt z Rosjanami w tym dramatycznym kontekście. To co mogłem zrobić jako kapłan katolicki, to odmówić modlitwę za zmarłych, włożyć różaniec do ręki bądź położyć go na szczątkach, odprawić mszę świętą, przytulić bliskich.

Jestem przekonany, że rodziny pochowały tych, których kochają. Ale czy mogły być błędy? Tak. Biorąc pod uwagę stopień destrukcji ciał, jest to możliwe. Ale nie mogę tego stwierdzić, bo nie mam odpowiednich umiejętności i zdolności, by to ocenić.

Dokumentacja przedstawiająca wyniki sekcji zwłok, jaką rodziny otrzymały od prokuratury rosyjskiej, spowodowała niepokój bardzo wielu rodzin, była też źródłem niepotrzebnego bólu bliskich, bo liczba błędnych i nieadekwatnych do rzeczywistości opisów okazała się rzeczywiście znaczna. W sferze emocji związanych z procesem żałoby, a także obaw rodzin, czy pochowały swoich najbliższych, zakres wiadomości zawartych w tych dokumentach był porażający.

Rodziny ofiar katastrofy już w zeszłym roku wielokrotnie opowiadały mi o swoich obawach spowodowanych nierzetelnością sporządzania dokumentacji zawierającej wyniki sekcji zwłok. Zawsze prosiłem o zgłaszanie wszystkich wątpliwości do prokuratury, która prowadzi śledztwo smoleńskie, by nic nie zostało pominięte.

Wyobrażam sobie, jak bolesne są ekshumacje dla bliskich ofiar. Ale kiedy są bardzo poważne wątpliwości, jest to konieczne, aby te wątpliwości rozwiać. Rodziny mają prawo do ekshumacji, bo mają prawo do prawdy. Moje wcześniejsze określenie, że ekshumacja jest szaleństwem, jest krzywdzące i niepotrzebne. Jestem przeciwko ekshumacjom w świetle fleszy, wykorzystywanych w celach politycznych. Natomiast rodziny mają absolutne prawo do pełnej wiedzy na temat katastrofy i jej przyczyn.
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: