Leczyć przyczyny, a nie skutki

Felieton [Walka o dusze]

Polska debata nad zamieszkami i protestami w Stanach Zjednoczonych, jak wiele innych naszych debat, jest kompletnie irracjonalna. W miejsce analiz mamy obrazki (odpowiednio dobrane), a głównym argumentem po stronie prawej na to, że zamieszki to sprawa garstki lewaków i oczywiście tych leniwych i pozbawionych umiejętności „czarnych”, a nie jakichś strukturalnych nierówności, pozostaje jedna wypowiedź Afroamerykanina, który zapewnia, że to bzdura.  Liberalna strona dla odmiany w ogóle nie widzi, że oczywiście realne nierówności są prawdą, ale lewa strona chce je wykorzystać do rewolucji, która zazwyczaj żadnych problemów nie rozwiązuje, a jedynie rodzi nowe. Do tego te same problemy i frustracje społeczne wywołały wcześniej zwycięstwo kandydata podającego się za antysystemowca, czyli właśnie Donalda Trumpa, który przy swoich rozmaitych zaletach pozostaje kompletnie nieprzewidywalny politycznie. Warto też przypomnieć, że sztucznie, bez powodów wywoływane rewolucje
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze