EPIDEMIA – PRZYŚPIESZONA EDUKACJA ZDROWOTNA 

Każde wydarzenie kryzysowe w państwie to nie tylko problem, który trzeba rozwiązać, lecz także okazja do oceny jego sprawności i umiejętności radzenia sobie z takimi trudnymi sytuacjami. 

Patrząc na pandemię wirusa SARS-CoV-2, przyjdzie jeszcze czas na całościową ocenę tego, jak sobie z nią radziliśmy, ale już obecnie po upływie dwóch miesięcy od pierwszego zarejestrowanego w Polsce zachorowania można pokusić się o ocenę wstępną.

Zawiodły służby
Nie ulega wątpliwości, że decyzje podejmowane w początkowej fazie rozwoju epidemii w naszym kraju były właściwe. Wcześnie zostały nałożone ograniczenia zapobiegające rozprzestrzenianiu się wirusa, wcześnie zamknięto granice, sprawnie i skutecznie przeprowadzono odizolowanie i leczenie pierwszych zakażonych. Mogliśmy być też dumni z tego, w jak zdyscyplinowany sposób zareagowali Polacy na znaczne przecież ograniczenia swobód. I wydawało się, że epidemia nie będzie dla nas groźna, bo mogliśmy już wyciągać wnioski z tego, co w tym czasie działo się we Włoszech, gdzie początkowo Włosi dość niefrasobliwie podeszli do szerzącego się zagrożenia.
Potem szło już nam jednak znacznie gorzej i w rezultacie nie mamy się czym pochwalić, biorąc pod uwagę doświadczenia innych krajów. Faktem jest, że podobnie jest w większości państw europejskich, nie mówiąc o Stanach Zjednoczonych, które początkowo całkowicie zlekceważyły problem, ale czy pocieszeniem jest, że inni też słabo dają sobie radę? Okazało się, że relatywnie dobrze funkcjonujące i dobrze oceniane w spokojnym, normalnym czasie służby nie potrafiły przystosować się do działania w czasie szczególnym, jakim jest okres epidemii, kiedy trzeba podejmować decyzje szybko i często w sposób niestandardowy.
Przede wszystkim zawiodły służby sanitarno-epidemiologiczne, a przecież ich rola w powstrzymaniu rozwojowi epidemii jest kluczowa. Chodzi o to, że podstawą całego ciągu koniecznych zdarzeń jest szybkie i precyzyjne...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: