Polityczny troll internetowy

Nie, tym razem nie będzie o mnie, ale o kimś mniej ważnym. Nazywa się ten nic nieznaczący troll Donald Tusk i od razu odpowiem na pytanie, po co się nim zajmować, skoro nic nie znaczy? Dla satysfakcji długo i wielu czekało, aby dożyć takiej chwili, w której polityczny troll internetowy Donald Tusk może tyle co troll Matka Kurka albo i jeszcze mniej. 

Nim Polacy uspokoili śmiech i drżenie brzuchów po orędziach marszałka Grodzkiego, do akcji wkroczył kabareciarz Tusk i ogłosił, że nie weźmie udziału w wyborach. Żyjemy w wolnym kraju i nawet w tej absurdalnej „nowej normalności” każdy może sobie na takie akty strzeliste pozwolić. Tusk jest jednym z 30 milionów wyborców i ze swoim głosem ma prawo robić, co mu się żywnie podoba. W jego przypadku o tyle jest to pusta i bezsensowna deklaracja, że on nie ma na kogo głosować. Poza Andrzejem Dudą wszystkie pozostałe wybory krążą wokół kompromitacji. Całkowitą porażką okazała się Małgorzata Kidawa-Błońska, nawiasem mówiąc Tusk był jej doradcą i ojcem chrzestnym kandydatury, to co innego mógł nagrać na YouTube? Znając politycznego trolla Tuska, on tym żałosnym wystąpieniem chciał pozałatwiać swoje interesy, no i jak zwykle opowiedzieć parę głupich dowcipów o politykach PiS. Swojej partii nie tylko w żaden sposób się nie przysłużył, lecz wręcz ośmieszył Kidawę-Błońską razem z całym sztabem. W jakim celu? W takim co zawsze, chciał pokazać, że tylko Tusk jest politykiem godnym szefowania PO i zdolnym do odebrania władzy PiS. Tyle tylko, że to wyłącznie podrygi politycznego trolla internetowego, a nie 154. powrót Tusk na białym koniu. Pogadał sobie, pozbierał „lajki”, pochwali się Grasiowi i tyle jego. Dzień jak co dzień w życiu trolla, wiem, co mówię. 
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: