Profesjonalna absencja

Istnieje w ogóle coś takiego jak profesjonalna absencja? Najwyraźniej tak, przynajmniej na papierze, ale na szczęście istnieje również w polityce zagranicznej Polski. Nietrudno się domyślić, że tę figurę retoryczną poświęcam absencji prezydenta Andrzeja Dudy na wyreżyserowanym i sponsorowanym przez Kreml widowisku w Yad Vashem. 

Z pełną premedytacją używam słowa „widowisko”, ale tylko dlatego, że określania: „cyrk” i „komedia” nieco się zużyły. Prezydent RP w takich spektaklach, organizowanych pod dyktando oszczerców atakujących Polskę, uczestniczyć nie może. I niestety, nie chodzi wyłącznie o oszczerstwa Putina, nie brakuje też oszczerstw wysokich żydowskich urzędników państwowych, jak minister spraw zagranicznych Israel Katz, który znieważał Polaków „antysemityzmem wyssanym z mlekiem matki”, wyrażając poglądy wielu mieszkańców Izraela. Wszystko wydaje się bardzo oczywiste, jednak, żeby w porę uniknąć politycznych zgrzytów i zaplanowanego upokorzenia Polski, trzeba było poczynić odpowiednie kroki dyplomatyczne. Bardzo często w Polsce bywało tak, że gdy dostaliśmy zaproszenie, to nie wypadało odmówić, a dopiero potem się okazywało, że musieliśmy wysłuchiwać bredni Obamy o „polskich obozach koncentracyjnych”. Tym razem służby dyplomatyczne zadziałały wzorowo. Po pierwsze, sprawdziły dokładnie agendę tego spotkania, po drugie, domagały się głosu dla Prezydenta RP, po trzecie, odrzuciły zaproszenie, gdy Prezydentowi RP głosu odmówiono. Ktoś powie: ale co to za wielkie wydarzenie, przecież to elementarz dyplomacji i tak państwo powinno działać rutynowo. Zgoda, rzecz w tym, że przez ćwierć wieku funkcjonowało zupełnie inaczej, dlatego cieszy każde profesjonalne działanie i w tym przypadku profesjonalna absencja.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: