Kamil Goral

Od dawna zachodzę w głowę, co siedzi w umysłach unijnych decydentów prących z uporem maniaka do tzw. neutralności klimatycznej. To o tyle zastanawiające, że przecież Unia Europejska odpowiada za niewielką część globalnej emisji CO2, nawet zatem jeśli uda się ową emisję zredukować do zera, to i tak z perspektywy świata efekt będzie praktycznie żaden. Nie wspominając o tym, że pogląd mówiący, iż głównym winnym zmian klimatu jest człowiek, to stanowisko w świecie nauki kontrowersyjne i nie brak uczonych, którzy go zdecydowanie nie podzielają.

Inna sprawa, że ich zdanie ma charakter nieprawomyślny i sprzeczny z przeważającą w światowej agendzie narracją. Dlatego w mediach dominuje przekaz, że antropogeniczna przyczyna wahań temperatury to wina ludzkości. Na tej podstawie rozkręca się międzynarodową histerię, w ramach której kreślone są nieznośne wizje nadchodzącej katastrofy. Aby wzmocnić napięcie w propagandzie na rzecz walki ze zmianami klimatu, wykorzystuje się dzieci, powstaje swoista moda na tzw. dziecięce strajki klimatyczne, polegające na zwykłym wagarowaniu i przy tej okazji wznoszeniu haseł o rzekomym niszczeniu środowiska naturalnego.
Doszło do tego, że w naprawdę skomplikowanej materii, jaką jest dyskusja o wpływie człowieka na środowisko, kluczowy głos daje się dzieciom, niemającym przecież w tej kwestii żadnych kompetencji merytorycznych. Zważywszy, że ta tematyka ma niezwykle poważne konsekwencje etyczne, społeczne i gospodarcze, dziwić musi, że akurat nastoletnia młodzież ma spełniać tu rolę wyroczni. Co będzie dalej? Sympozja dzieci na temat metod walki z nowotworami? Szkolenia prowadzone przez uczniów podstawówek, jak uniknąć globalnego konfliktu jądrowego?
W tej obłędnej atmosferze upycha się zielony ład, chyba główny element programu Ursuli von der Layen, nowej szefowej Komisji Europejskiej. Jakie mogą być skutki walki z emisją gazów cieplarnianych? Z perspektywy gospodarczej naprawdę opłakane. Spójrzmy na to...
[pozostało do przeczytania 45% tekstu]
Dostęp do artykułów: