Apel na Berdyczów, czyli daremny trud doktora Bukowskiego

Felieton [Mucha na dziko]

Źle się dzieje z naszą pamięcią, ale i z walką o przywrócenie Żołnierzom Wyklętym ich należnego miejsca w pamięci zbiorowej. Mówię oczywiście o tym, że radni miejscy z Białegostoku i Żyrardowa zagłosowali za rekomunizacją tamtejszych ulic. Znikną z nich dotychczasowi bohaterowie – na Podlasiu mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, a w Żyrardowie generał Emil Fieldorf „Nil”. Swoją decyzję radni motywowali tym, że „lud tak chciał”, choć przecież prawda jest zupełnie inna i „arcyboleśnie prosta”. Zarówno „Łupaszka” jak i Fieldorf reprezentują zupełnie inną wizję Polski niż nieszczęśni radni z „totalnej opozycji”.  Dlatego pomimo całej swojej sympatii i wieloletniej współpracy nie zgadzam się z apelem, jaki do kierownictwa Platformy Obywatelskiej wystosował dr Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych. Chce on przemówić do władz PO, by te wyrzuciły z PO radnych wrogich Żołnierzom Niezłomnym. Jak argumentuje dr Bukowski, „jeżeli
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze