Miłość (nie) od pierwszego wejrzenia

Proces tworzenia samochodu jest bardzo złożony. Wiadomo, że nowe rozwiązania konstrukcyjne trzeba nie tylko sprawdzić na modelach komputerowych, ale także w ekstremalnych warunkach. Potem należy zaprojektować nadwozie i testować je w tunelu aerodynamicznym.

Opracować wnętrze i wykazać się fantazją przytłumioną nieco przez księgowych, którzy nie pozwolą użyć w nowym modelu fikuśnych przełączników, tylko każą zastosować stare, sprawdzone z poprzednich modeli. Żeby było taniej w produkcji. W dużym skrócie i uproszczeniu przemknęliśmy przez proces tworzenia nowego samochodu. Jednak gdy produkt jest już gotowy, do akcji wkraczają specjaliści z zupełnie innej branży, których zadaniem jest wymyślić patent na to, żeby odróżnić samochód od innych, które przecież mają podobne silniki, cztery koła i klimatyzację. Dlaczego więc nasz samochód jest wyjątkowy? To właśnie zadania dla specjalistów od reklamy. W ostatnim okresie jedną z najlepszych robót wykonali ci, którzy pracują dla Mazdy. Potrafili oni zaczarować publiczność hasłem Kodo, czyli duszą ruchu. Japończykom udało się sprawić, że większość klientów rzeczywiście uważa, iż ich samochód jest niezrównanym połączeniem orientalnego piękna gejszy z precyzją samurajskiego miecza. Szczerze mówiąc, także uległem temu czarowi. Bo Japończycy umiejętnie wykorzystują stereotypy na swój temat. I to uczucie, znaczy czar, trwałby nadal, gdybym nie spędził tygodnia z mazdą CX-5, która jest samochodem ładnym, ale bez przesady. Wpisuje się raczej w światowy trend, niż jest prekursorką zmian w motoryzacji. Ma, owszem, wąskie reflektory i wielgaśny grill. Ale który samochód dziś takowego nie ma? Nie w urodzie więc tkwią zalety SUV-a Mazdy. Co ją wyróżnia naprawdę, a nie według specjalistów od wizerunku? Nie wielkość, przestronność wnętrza i pojemność bagażnika, bo Mazda CX-5 jako konkurentka Toyoty Rav 4, Hondy CR-V czy nawet Skody Kodiaq plasuje się pod tym względem raczej w ogonie stawki. Oczywiście nieco...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: